O mnie

Moje zdjęcie
Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robótki na drutach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robótki na drutach. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 sierpnia 2021

Elastyczne zamykanie oczek

 Sweterki często, a właściwie to najczęściej, wykonuję od góry. Skarpety zaś zawsze robię od palców. Konieczne jest zatem takie zamykanie oczek ściągacza, żeby były elastyczne. Do tej pory robiłam to igłą, ale zdarzyły się przypadki, że brakło mi nitki i był kłopot. 
Ostatnio znalazłam metodę - bardzo prostą, by kończyć robótkę w taki sposób:

Polecam.

niedziela, 25 lipca 2021

Suplement do wczorajszego posta

 Okazuje się, że wczorajszym wpisem wywołałam burzę. Niektóre osoby poczuły się osobiście dotknięte. A ja nie miałam zamiaru nikogo piętnować.  Napisałam, że moim zdaniem oferowany w sklepie sweter był zbyt drogi w stosunku do jego jakości i pracy, którą trzeba było wykonać. Tyle. 

Jedna z pań, które zostawiły komentarz pod postem zarzuca mi, że skrytykowałam osoby, które sprzedają rękodzieło. Nie wiem, dlaczego odniosła takie wrażenie. Ja pisałam o jednym, konkretnym wyrobie, nie o całej idei sprzedawania prac ręcznie robionych. I, owszem, sama mam wrażenie, że rękodzieło nie jest doceniane w Polsce. Niektóre rzeczy wymagają wielu godzin pracy - projektowania, wymyślania wzorów, używania drogich materiałów (np. metali i kamieni szlachetnych). Ludzie prowadzący oficjalną działalność płacą podatki i ZUS, a to też podnosi koszty pracy. Ja to rozumiem.

Jednocześnie ta sama osoba skrytykowała mój wybór włóczki. Ma do tego prawo. Nie obrażam się za to, chociaż uważam, że nie ma racji. Ja również mam prawo do wyrażenia własnego zdania. 

Pokusiłam się i odnalazłam zdjęcia tego krytykowanego przeze mnie swetra. Długo mu się przyglądałam. Zauważyłam, że oczka nie są równe, części zszyte są niezbyt starannie. Może taki był zamysł, nie wiem. W końcu moda, to moda - ludzie noszą potargane spodnie i jest to dzisiaj widok codzienny, który nikogo już nie wzrusza. Może w przypadku tego sweterka ktoś założył, że ma wyglądać na niedbale zrobiony. Wydaje mi się też, że zrobiony był na dość grubych drutach. Szacuję, że jego wykonanie zajęło 2-3 dni. Jako kobieta, która potrafi sama wykonać pulower, oceniłam, że cena proponowanej rzeczy jest za wysoka i tyle. I umieszczę fragment jednej fotografii, na której widać miejsce połączenia rękawa z korpusem. Całość wykonana jest z czterech prostokątów. Na rękawach i na dole swetra są około dwucentymetrowe ściągacze. Ale nie napiszę jaki to sweter i z jakiego sklepu, bo nie chcę podpaść pod RODO, czy to tam jeszcze.

Zapraszam do komentowania.


sobota, 24 lipca 2021

Sweter, który nie kosztował 670 zł

 Teraz będzie historia o tym, jak prosty pulowerek może nie kosztować ponad 670 (!) polskich nowych złotych.

Pewnego dnia, nie „dawno, dawno temu” rozmawiałam z córką o tym, że kobiety potrafią na dbanie o swój wygląd - urodę, ubiór, dodatki, biżuterię itp. - wydawać całkiem spore sumy. I właśnie wtedy „latoodrośl” ma z wielkim żalem pokazała mi stronę sklepu w internetach (nie pamiętam nazwy, ani adresu, a nawet gdybym pamiętała, to nie robiłabym im reklamy), gdzie prosty pulowerek oversize kosztował jakąś kosmiczną cenę - prawie siedem stówek. Zaniemówiłam na dobrą chwilę i wpatrywałam się w to cudo, jak sroka w kość z rozdziawioną paszczą. A córcia pyta: „Trudne to do zrobienia?” Wróciłam do świata żywych i odpowiedziałam, że w tym momencie zastanawiam się, dlaczego oni chcą tyle pieniędzy za najprostszy sweter świata. Takie, to ja robiłam będąc nastolatką, kiedy nie umiałam wydziergać podkroju na pachy i szyję. Oczywiście, nie powstrzymałam się od drobnej złośliwości, że można było się nauczyć operować przyborami dziewiarskimi, kiedy matka się narzucała w roli tzw. „miszcza”, „koucza”, czy co tam jeszcze… I samej sobie takie coś „wydrutować”. Przyznać jednak trzeba, że przy dwójce maluchów, które potrzebują ciągłej uwagi mamy, trudno byłoby ten plan wykonać. 

Dla moich dzieci zrobię wszystko (no, prawie), co może je uszczęśliwić. Oczami duszy widziałam te wszystkie projekty, które muszę na później odłożyć. I dusza moja zapłakała cichutko, ale nie tak znowu rozpaczliwie i długo, bym się zawahała. Zaproponowałam więc, że wydziergam dla niej podobny sweterek, tylko troszkę bardziej skomplikowany. Chodziło mi o to, że nie cierpię zszywania, dlatego pulower wykonam w jednym kawałku.

Nie napiszę tu, że trwało to tydzień, ani nawet 10 dni. Zaczęłam w czerwcu, skończyłam dzisiaj. Moja osobista pani Władzia jest trochę za gruba do tego sweterka, ale córka pewnie nie będzie chciała pozować, dlatego sweterek jest trochę opięty.

Podsumowując: prosty pulowerek w paski wykonany został na drutach 3,5 oraz 4,5 mm z włóczki YarnArt Everest Fine (70% akryl i 30% wełna) kolor nr 8023. Zużyłam dokładnie 40 dkg, a koszt  to niecałe 60 zł. Oczywiście nie wliczam kosztów robocizny i przyrządów, że nie wspomnę o podatkach, ZUSie, energii elektrycznej, wyżywieniu dziergaczki itp. 😉

P.S.

W związku z oburzeniem, jaki wywołał ten post, napisałam do niego suplement (tutaj). Zanim zaczniecie mnie oceniać, przeczytajcie również ten dodatek.







niedziela, 13 czerwca 2021

Międzynarodowy Dzień Dziergania w Miejscu Publicznym 2021

Obchody Światowego Dnia Dziergania w Miejscach Publicznych były wczoraj. Wymyśliła go w 2005 roku Danielle Landes, która stwierdziła, że miłośnicy robienia na drutach powinni mieć jeden dzień, w którym będą mogli się poznać i rozwijać swoją pasję wspólnie. Publiczne obchody, które odbywają się w drugą sobotę czerwca, mają również rozwiać powszechny mit, że na drutach robią wyłącznie „babcie”. Na oficjalnej stronie święta spotkania organizują państwa z całego świata, np.: USA, Australia, Włochy, Finlandia i RPA. Święto staje się coraz bardziej  popularne. Od 2012 roku organizowany jest już nie Dzień, ale Tydzień Robienia na Drutach w Miejscach Publicznych. Obchody nie omijają również Polski.  Postanowiłam więc przyłączyć się do tego fajnego święta. Zrobiłam wydarzenie na FB i dziarsko pomaszerowałam w wyznaczone - sądzę, że bardzo urokliwe - miejsce w naszej wsi. W tym roku nikt do mnie nie dołączył 😰, czyli trochę wyszło na to, że na drutach jednak robiła tylko ta przysłowiowa babcia. Może za rok uda mi się kogoś jeszcze zmobilizować do wspólnego dziergania...






 

piątek, 12 lutego 2021

Urodziny w roku Bawoła

 Trzecie urodziny to poważna sprawa. Jednak mało wątpliwe jest, że zapamiętasz je na długo. Babcia musi coś wymyślić, by przechować ich ślad. Nie musiałam wiele się zastanawiać. Chińczycy wkroczyli w rok Bawoła, więc stworzyłam tematyczną podusię przytulankę. Jak się ma trzy lata, to przytulanki jeszcze są w porządku. 

Głowę, rogi i uszka wyczarowało szydełko, tułów - by był bardziej przytulny - powstał na drutach. Ogon został po prostu zapleciony w warkoczyk. Całość wykonana z włóczki YarnArt Jeans Plus. Kolory - ulubione wnuczka: chabrowy (nr 47) i beżowy (nr 48)

 







 

A tu film z przepisem: 




czwartek, 12 listopada 2020

Pulowerek dla małego gentelmana

 Ach, ten 2020 rok, ach! Nie dość, że pandemia, to jeszcze tyle pracy, że na ukochane robótki kompletnie brakuje czasu. Przez ten rok prawie nic nie zrobiłam.
Jednakże ostatnio udało mi się ukończyć pewien projekt. Czas już ku temu najwyższy, bo młody gentelman wkrótce może być za duży, by nosić pulowerek.
Zamieszczam zdjęcie projektu na płasko, a kiedy Sir John - kawaler Orderu Bardzo Ważnego - przybędzie, to spróbuję namówić Jego samego oraz mamę na zrobienie sesji zdjęciowej.


 

czwartek, 7 lutego 2019

Niebieski żakiecik "Harmony"

Tak długo go robiłam, że aż (ze wstydu) nawet nie napiszę. A najdłużej przyszywałam guziki. 






Czy wydaje się znajomy?
Tak, tak - już taki robiłam (klik), tylko w innym kolorze i dużo cieńszą włóczką.

W związku z wielkim zainteresowaniem przepisem na ten żakiet postanowiłam udostępnić link (z którego nie korzystałam, 😉 bo wiecie ja - znalazłam to u Rosjanek). Prawie identyczny sweterek można sobie obejrzeć i wykonać wg przepisu w różnych językach, z wyjątkiem polskiego, niestety, tutaj (klik).
Pierwszym razem wykonałam plecy w dwóch częściach, ale tym razem zrobiłam po swojemu. Tak mi się bardziej podoba.
Życzę powodzenia w dzierganiu.

środa, 23 stycznia 2019

Podwórkowa czapka

Czerwona czapka się spodobała. Kapelusz podarowałam. I znowu zostałam z gołą głową. Inna sprawa, że nie lubię nosić żadnych nakryć głowy. Jednakowoż zima do nas dotarła sroga. Włóczka "trawka" jest w zapasie, to czemu nie zrobić czapki podobnej do tej z poprzedniego posta, tylko w wersji dla statecznej matrony? Tym sposobem powstała czapka w innym kolorze z kudłatym otokiem. I już bardzo się nią cieszyłam, ale wrócił z pracy mąż. Skrzywił się i zapytał, czy na serio chcę nosić taką ozdobę na głowie ("w TWOIM wieku?"). No, i mnie tym zastrzelił. Czapkę noszę, ale tylko do odśnieżania podwórka 😒




 Witam nową obserwatorkę - Wandę Krystynę K. Czuj się swobodnie w Cichym Kąciku.

sobota, 19 stycznia 2019

Czerwona czapka

Czapka, taka trochę w stylu mikołajowym, "zrobiła się" jeszcze w grudniu. Tyle tylko, że nie było czasu, by ją sfotografować i przedstawić czytelnikom bloga. Teraz więc przedstawiam Państwu czapkę, w której po raz pierwszy w życiu pracowałam z włóczką typu "trawka". 



Wydawało mi się, że łatwiej mi będzie, kiedy wrzucę ją na druty. I miałam rację. Potem użyłam ją do projektu szydełkowego i nie było to dla mnie łatwe.

wtorek, 30 października 2018

Do kompletu

Po zrobieniu rękawiczek z poprzedniego posta zostało dość dużo surowca. Co z tym zrobić? Wiadomo - sweterek do kompletu. Ochoczo zabrałam się do pracy. I co? Włóczki zabrakło 😠

Trzeba było dokupić jeszcze jeden motek. Sweterek dokończyłam.



Nawet mama i syn zapozowali mi do zdjęcia w pulowerkach pasujących do siebie (klik) i znowu włóczka została. 
No, to... robię czapkę. Może tym razem wełny wystarczy 😉
Umieszczam też fotki moich modeli, ale nie pytałam o pozwolenie na publikację twarzy, więc je zamazuję.

poniedziałek, 15 października 2018

Babcia zrobiła

Niedawno miałam urodziny. Nie chcę nawet wiedzieć, które... 😋 Dostałam w prezencie mnóstwo fajnych metek. Postanowiłam od razu wykorzystać jedną z nich. Projekt musiał być szybciutki, bo wiadomo - pisałam w poprzednim poście, jak teraz wygląda moje życie robótkowe, albo raczej, jak NIE wygląda. No to co można zrobić ekspresowo? Rękawiczki dla maluszka. W końcu zima przyjdzie (oby jak najpóźniej).
W ciągu dwóch dni powstała para rękawiczek i chyba zostały zaakceptowane, co widać na zdjęciach poniżej.


 

wtorek, 17 lipca 2018

Pulower "Warkocze i Warkoczyki"

Ten projekt jest bardzo popularny, ale moje dziecię odkryło go niedawno i co? I zapragnęło 😍 posiadać taki. Z chęcią podjęłam się wykonawstwa, bo też mi bardzo przypadł do gustu. Wybrałyśmy włóczkę - Classic ALIZE Lanagold w kolorze "petrol" (nr 386) i drutami KP nr 5mm zabrałam się do pracy. 
Musiałam pruć, oj musiałam, bo jestem gapa i trochę myliłam się przy tych warkoczykach, ale nie zraziłam się, bo fajna dzianinka szybko się wyłaniała. Nie powiem, że już nigdy takiego nie zrobię, bo jak będzie trzeba, to zrobię. Polecam - dzierga się szybko i przyjemnie.
Korzystałam z opisu, który znalazłam u Rosjanek (a jakże!) i nie wiem gdzie jest oryginalny projekt, bo zdjęć w sieci dużo, ale wszystkie z rosyjskich stron.
A teraz pora na prezentację.
Przód 
Tył

Zbliżenie warkoczyków



A tak prezentuje się na ludziu


niedziela, 3 czerwca 2018

Bluzeczka

Jakiś czas temu kupiłam w chińskim sklepie aplikację, która mi się spodobała i na którą od początku miałam pomysł. Niedawno zauważyłam na ulicy, że dziewczęta noszą stroje z podobnymi aplikacjami. Chyba nastała nowa moda. 
A ja wymyśliłam taką bluzeczkę wcześniej - przypadek? Nie sądzę. Po prostu mam intuicję kreatora mody😜

sobota, 5 maja 2018

Ubranko do chrztu

Jeżeli chrzczą mojego wnuczka, to  tylko w ubranku, które wykonam własnoręcznie. Fajnie to wygląda, jak się coś takiego napisze i zadeklaruje, że się zrobi. Uwierzcie, że ręka mi drżała w czasie pracy, bo cały czas myślałam: "a co będzie, jak mi się nie uda?
Takiej kruszynki, to nigdy nie ubierałam. Za modela służyła mi lalka Kaśka. Koniec końców udało się - Mama  wnuczusia była zadowolona, a ja odetchnęłam z ulgą. A teraz czas na ilustrację. Dzisiaj to będzie w formie filmu.
 No, dobra - kilka zdjęć też się wam należy: