O mnie

Moje zdjęcie
Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

Obserwatorzy

niedziela, 24 września 2017

Anioł

Tydzień temu byłam na warsztatach i takiego anioła zrobiłam.


A powstawał tak:













 Inne anioły prezentowały się równie imponująco:
Dziękuję dwóm Agnieszkom z Warszawy za wspaniałe warsztaty. 
Mój anioł trafił już na wystawę, ale o tym napiszę następnym razem...

wtorek, 12 września 2017

Wioska Smurfów












 Jeden ze Smurfów był bardzo zadowolony z efektów poszukiwań Papy Smurfa i Smurfetki.


Smurfy powstały, bo zakochałam się w tutorialach Ami Little Creature na YT

wtorek, 5 września 2017

Naszyjnik "Gold Wave"

Jolanta. To raczej rzadkie imię. Sama zostałam nim obdarzona, ale w swojej karierze zawodowej spotkałam zaledwie trzy Jole, chociaż "przeszły przez moje ręce" ze dwa tysiące dzieci. Różne miały imiona. Była Fatima, byli Ali, Jasin i Jerry - o Kevinach i Andrzelikach (tu nie ma mojego błędu!) już nawet nie wspomnę. Ale Jolanty były tylko trzy. I jeszcze mam dwie koleżanki tak ochrzczone. Jedna z nich dostała kiedyś ode mnie bransoletkę flat spiral i nosiła ją codziennie przez kilka lat. Bransoletka w końcu się rozpadła. Koleżanka z wielkim żalem poinformowała mnie o tym. A ponieważ niedawno miałyśmy zaplanowane spotkanie, to postanowiłam obdarować ją nową ozdobą kobiecego stroju. Wybrałam naszyjnik "Gold Wave" i wykonałam coś takiego:




Do naszyjnika dodałam jeszcze bransoletkę wykonaną wg kursu z Pasartu. 

Wszystkim te bransoletki się podobają, więc nie pytałam nawet o zdanie. I okazało się, że strzeliłam w dziesiątkę. Koleżanka Jolanta od razu założyła nową bransoletkę i powiedziała, że od teraz będzie nosiła ją codziennie. Naszyjnik zaś przeznaczyła na specjalne okazje.
Alojka i Beata Stencel - witam Was serdecznie wśród obserwatorek bloga. Czujcie się swobodnie i buszujcie do woli.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Bo włóczki było za dużo...

Jedna z córek już od dawna namawiała mnie do wyszydełkowania żaby. Żab zakładek zrobiłam już wiele, ale maskotki jeszcze żadnej. Wybór padł na wzór Fritz the Frog. Zielona włóczka już mi się skończyła, więc zamówiłam sobie dwa motki zielonego kotka i jeden koloru bladożółtego. 

Ochoczo zabrałam się do pracy. Powstała żaba:


A włóczki ubyło niewiele. Co ja zrobię z tym, co mi pozostało? Zrobię kolejną żabę. Jednak włóczki jeszcze sporo zostanie, to może od razu zrobić trzy żaby? Dobry pomysł. Pierwszy Frycek pomoże. 

I oto efekt mojej pracy:











Dwa żabole już znalazły swój domek. Kolejne szukają swojego domu.

A tymczasem.... Koleżanka poprosiła mnie o (uwaga!) żabę zakładkę. Powstała taka: 



Jutro pojedzie do małej dziewczynki i mam nadzieję, że będzie pomagać jej w nauce czytania.

U nas jest teraz taka pogoda: