O mnie

Moje zdjęcie
Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

Obserwatorzy

niedziela, 2 lutego 2020

Albert Einstein


Koleżanka, która pracuje w przedszkolu wymarzyła sobie pomocnika. Nie byle jakiego. Chciała, by pomagał jej najlepszy z najlepszych - sam Albert Einstein. W tym celu skontaktowała się ze mną i poprosiła o stworzenie odpowiedniej postaci. Umowa była na styczeń. Nie powiem, że od razu miałam w głowie plan. Zaczęłam standardowo - szukałam w sieci jakiegoś schematu. Poza kilkoma zdjęciami gotowych prac nie znalazłam nic ciekawego. Zaczęłam więc szydełkować "z głowy". 
Kiedy było tego już tyle, 

to się zaczęłam troszkę martwić, czy ja nie porwałam się z motyką na słońce, ale czas naglił.
I pracowałam do 31 stycznia. Uff, wywiązałam się. Jednego tylko nie zdążyłam - nacieszyć się Einsteinem. Dosłownie pół godziny po ubraniu go w fartuch przyszła osoba, która przekazała już lalkę nowej właścicielce, a ta o mały włos go nie straciła, bo przy przekazywaniu lalki obecna była pani, która chciała Einsteina porwać na licytację charytatywną i zarobić na nim dobrą cenę. Ostatecznie obiecałam, że na aukcję przeznaczę mojego pieska z tego posta (klik).
Miałam tyle czasu, żeby zrobić kilka zdjęć i już odjechał do nowej właścicielki. 








Powodzenia w nowej pracy, Albercie!

piątek, 31 stycznia 2020

Obrazek w moim stylu

Pana młodego polubiłam w tym momencie, w którym ustaliliśmy, jaki obrazek ma być prezentem ode mnie. Wreszcie ktoś z dystansem do siebie. I wreszcie mogłam wyszyć coś innego niż T. Wilsona. 
Na weselu w Zielonej pod Krakowem bawiłam się wyśmienicie. Jadłam (same pyszności), piłam (napoje o dziwacznych nazwach, jak "czarna krowa w kropki bordo") i tańczyłam. Wróciłam zadowolona. Mam nadzieję, że Młodzi też są zadowoleni z podarunku.
A za tydzień kolejne wesele 😄
 

niedziela, 12 stycznia 2020

Nowy Rok z szydełkiem w dłoni

Nowy Rok się rozpoczął i trzeba pomyśleć o nowych wyzwaniach. Jedno z nich właśnie do mnie zapukało. Trzeba zrobić Einsteina - pomocnika pewnej pani w przedszkolu. Ciekawe zadanie. Próbuję zrobić coś bez żadnego wzoru lub schematu. Jedna noga i głowa - ale jeszcze bez charakterystycznego owłosienia i zarostu - już są gotowe. Sama jestem ciekawa, czy na koniec będzie z tego "prawdziwy" Einstein.


wtorek, 31 grudnia 2019

Pożegnanie 2019 roku

Żegnam ten rok bez żalu. Cały wypełniony był ciężką pracą. Czuję wdzięczność za to, że pracę mam. Ale to jest blog o moim robótkowaniu, a na to już czasu przeważnie brakuje. Obiecuję sobie, że na emeryturze (a jeszcze trochę mi do niej brakuje 😉) nadrobię wszystkie zaległości. Życie pokaże, co jeszcze przede mną...
Tymczasem wszystkim obserwatorom życzę 
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO - 2020 - ROKU ! 
Niech Was fortuna nie omija, daje powody do szczerej radości, obdarza zdrowiem i dużą ilością czasu, który można przeznaczyć na swoje hobby.

sobota, 23 listopada 2019

Młody funkcjonariusz

Zrobiłam ten radiowóz i myślałam, że się rozpłaczę z rozpaczy, bo wyszedł całkiem nie tak. I potwierdzi to każdy, kto go zobaczył i ... jest dorosły.
Wydawało mi się, że wpadłam na świetny pomysł. Otóż zakosiłam wnukowi dwa takie klocki:
i postanowiłam użyć ich do produkcji samochodu. 
Po ukończeniu dzieła byłam zdruzgotana.



Mąż mój rodzony i córka stwierdzili, że koniecznie muszę coś z tym zrobić. Stał więc sobie radiowóz na ławie w pokoju, a tu przybył młody funkcjonariusz i jak zobaczył samochód, to już nie było mowy o jakichkolwiek zmianach. 

 
 



















Następne pojazdy będą szydełkowane całkiem inaczej 😏 
A maluszek teraz sypia wtulony w swój ulubiony pojazd. Rodzice zaś nie obawiają się już, że nabije sobie guza w czasie snu.

czwartek, 14 listopada 2019

Stać! Policja... dzierga się

Radiowóz z tego posta (klik) powolutku zaczyna przypominać radiowóz. Szkoda, że tak mało czasu na szydełkowanie - w ogóle na wszelkiego rodzaju robótki. Niedawno musiałam zrezygnować z warsztatów szydełkowania aniołka na choinkę 😕
A zaczynało się tak:

Potem drzwi do auta:
I wszystko razem "zusammen do kupki":
W tym momencie autko wygląda tak:


Kogut na dach też jest zrobiony. Zostało jeszcze podwozie i kółka. Może niedługo uda się znowu znaleźć troszkę wolnego czasu na szydełko...

środa, 6 listopada 2019

Piesek po raz pierwszy

Rozgryzłam język holenderski 😋. 
I oto gotowy pierwszy piesek z mojej książki (klik). Na pewno powstaną następne. 
Praca była bardzo przyjemna, bez presji czasu. Robótkę odkładałam i wracałam do niej, kiedy miałam trochę "skradzionych" chwilek. Wybrałam wariant najłatwiejszy, czyli szydełkowałam wg przepisu podstawowego. Nie spodziewałam się tylko, że maskotka musi być w pozycji siedzącej. Chcąc zrobić pieska stojącego będę musiała troszkę pozmieniać tułów, ale to jest do zrobienia. 
Jedna osoba już jest chętna do przygarnięcia szczeniaka dla wnuczki, która urodziła się kilka dni temu. 






wtorek, 29 października 2019

Kolczyki białe i granatowe


W lecie zmieniłam fryzurę. Odsłoniły się moje uszy. Do tej pory nosiłam kolczyki, zawsze te same, bo w zasadzie nie było ich widać. Teraz pojawiła się potrzeba dobierania biżuterii dopasowanej do ubioru. Nic, tylko siadać i koralikować. W ten sposób stworzyłam dwie pary kolczyków wg tego samego schematu, ale w różnych wersjach kolorystycznych.






 
 
A tutaj film wg którego możesz zrobić takie kolczyki:

poniedziałek, 14 października 2019

honk! BEEP! vroom!


Najlepszy prezent na urodziny? Oczywiście książka. A jeżeli to książka z przepisami na szydełkowe zabawki, to podwójna radość.
No, to podwójnie się cieszę, bo dostałam honk! BEEP! vroom! czyli Crochet Toys That Move Cathy Smith.


A ponieważ mój wnuczek uwielbia wszelkie pojazdy i nawet śpi z niektórymi z nich, to powstał pomysł, by zrobić mu szydełkowy samochód, by sobie oka nie wybił w czasie snu.
Chłopiec sam wybrał radiowóz, ochoczo wskazując paluszkiem na samochód policyjny i wołając ii-oo, ii-oo.
Od razu zabrałam się do pracy, bo przy moim nawale obowiązków nie wiadomo ile czasu mi to zajmie.

niedziela, 6 października 2019

Wesele w Nowym Targu

Zanim napiszę właściwy post, to muszę przyznać, że wczoraj weszłam sobie na własnego bloga i z przerażeniem stwierdziłam, że nie było mnie tu ruski rok. Czy mnie jeszcze ktoś pamięta? Trochę robótkowałam, ale jest problem ze zdjęciami. Jednakże postanowiłam dzisiaj pokazać takie fotki, jakie posiadam. No trudno...

Nie napisałam poprzednio (klik), że powstawały dwa obrazki. 😉
Ten drugi - dla nowotarskiej pary - wyszywała moja młodsza pociecha. Poradziła sobie doskonale. Dziś pokazuję Wam efekt jej pracy.



Jestem dumna z mojej (mam nadzieję) następczyni.
Nie miałam zgody na upublicznianie wizerunku, wiadomo... RODO

czwartek, 27 czerwca 2019

Wesele w Zamościu

Na weselu byłam. Było to pierwsze z dwóch, jakie czekają mnie w tym roku. Tradycyjnie przygotowałam pamiątkę dla nowożeńców. Gdybym to ja wybierała motyw, to obrazek byłby całkiem inny. Jednakże przyszło mi do głowy, by skonsultować się z Mamą Pana Młodego, czy mój pomysł jest do przyjęcia. I jak usiadłyśmy i pooglądałyśmy te wszystkie dotąd stworzone przeze mnie pamiątki plus te wzory, które mam w swoich zapasach, to przyszła Teściowa wybrała co? To, co najczęściej wyszywam. Tym razem zaszalałam i zabrałam panu kwiatki. Przy okazji wymyśliłam, że jeżeli jeszcze raz będę musiała ten motyw wyszywać, to chyba to zrobię jeszcze inaczej. Nie powiem jak. Niech to będzie moją tajemnicą...


A samo wesele zorganizowano w urokliwym miejscu pod Zamościem. Jedzenie było wyśmienite, a zespół grał tak, że nogi same tańczyły. Od wesela nie można więcej wymagać. Jedyne co, to komary dokuczały niemiłosiernie, ale na to organizatorzy nie mieli żadnego wpływu. Zaopatrzyli nas w środki przeciwkomarowe, tylko, że komary nic sobie z tego nie robiły.

Nigdy nie byłam w Zamościu, więc na drugi dzień zrobiliśmy sobie z mężem całodzienną wycieczkę po mieście. Zakochaliśmy się w tym miejscu i na pewno jeszcze tam wrócimy. Zamość trzeba zwiedzać co najmniej kilka dni.

środa, 12 czerwca 2019

Nagrody

 Jola robi nagrody, czyli zbliżają się wakacje. W tym roku dzieci dostaną kaktusy.





A w ogrodzie zawitało lato. Jest szansa, że po raz pierwszy będę się cieszyć borówkami, które pięknie zakwitły.
Winorośl próbuje nadrobić późną wiosnę, ale raczej nie ma szans na to, by owoce dojrzały. Wcześniej przyjdzie zima 😒

Jabłonie nie miały szans na zawiązanie owoców, bo z powodu deszczu pszczoły nie wykonały swojej pracy, a gruszki i śliwki w większości wymarzły. Taki to rok w ogrodzie w górach. Niestety...