O mnie

Moje zdjęcie
Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

Obserwatorzy

środa, 26 sierpnia 2020

...i że Cię nie opuszczę...

Jedna siostra, kilka lat temu, dostała ode mnie prezent. W tym roku, na nową drogę życia, należało obdarować drugą. Wybrałam nowy dla mnie motyw i powstał taki oto obrazek:







Sukienka wyszyta jest muliną cieniowaną DMC.
Na odwrocie zamieściłam cytat z Gałczyńskiego:
"Nie wystarczy pokochać, trzeba jeszcze umieć wziąć tę miłość w ręce i przenieść ją przez całe życie".
Po raz pierwszy oprawiłam obrazek w sklepie z materiałami do rękodzieła w mojej miejscowości. Taka usługa (ku mojej wielkiej radości 😀 ) jest oferowana od niedawna.

wtorek, 30 czerwca 2020

Rosyjska spirala

Tytuł posta może sugerować coś niezbyt przyjemnego, a tymczasem chodzi o ścieg koralikowy. Efektem jest bardzo lekki, a dosyć grubiutki sznur, który stworzyłam jako kolejny naszyjnik. Nie bardzo wiedziałam, jak zakończyć to szycie i w końcu wkleiłam klasyczne końcówki. Jako zapięcie posłużył mi zwykły karabińczyk.
Trzeba podkreślić, że ten ścieg jest bardzo koralikożerny. Zużyłam ponad 10 g bugles. Warto jednak, bo sznur ładnie się prezentuje.


Podczas pracy posiłkowałam się poniżej zamieszczonym filmem. I tu zaznaczam, że sznurek wg tego przepisu jest bardziej ażurowy (a przez to lżejszy) niż ten który powstałby wg przepisu z drugiego filmu.






sobota, 23 maja 2020

Ananas dla Ananasia

Taka rozmowa mamy i dwuletniego synka:
- Jak masz na imię?
- Jaś
-...a na nazwisko?
- chibaaaa... Ananaś
Inna rozmowa tego chłopca, tym razem z babcią:
- dasz mi buziaka na pożegnanie
- taaaak! ... Maś... eeee... ananasiowego - i cmok babcię w policzek.

Te dwie rozmowy są po to, żeby nikt nie miał wątpliwości w jakim celu powstał ananas.
A wygląda on tak:





Przepis na ananasa znalazłam tutaj (klik)

środa, 29 kwietnia 2020

Mops Patrick

Aj, aj, aj - już prawie dwa miesiące pracuję zdalnie. Niektórym wydawać mogłoby się, że mam więcej wolnego czasu, bo np. nie dojeżdżam do pracy. Napiszę tak: gdybym była roślinką, to już dawno pięknie zakwitłabym przed tym moim komputerem i to pięknym kwiatem. 
Dobra, ponarzekałam, a teraz do sedna. Główną postacią dzisiejszego wpisu jest mops. Konkretny mops. Wabi się Patrick, ponieważ powstał z inspiracji pewnego psiego bohatera filmowego. 
Otóż jednego dnia - jeszcze w lutym - oglądałam z córką film pod takim właśnie tytułem. I wtedy dziecię moje westchnęło sobie, że uwielbia mopsy i kiedyś NA PEWNO sprawi sobie takiego przyjaciela. Po czym wyjechała dziewczyna na studia, a ja szybko chwyciłam szydełko w dłoń i powstał taki oto pupil dla zapracowanej osoby.

Długo czekał na swój debiut towarzyski, bo został prezentem imieninowym. A jeszcze, żebyście wiedzieli, jaka była otoczka wręczania tego prezentu! Krótko mówiąc dziewczę myślało, że dostaje żywego pieska i była bardzo wzruszona, dopiero po otwarciu pudełka okazało się, że co prawda naturalnej wielkości, ale jednak maskotka.
Patrick wyszedł już na pierwszy spacer


Zaprzyjaźnił się z ENYĄ

i zwiedził cały dom




 Na żywego Patricka jednak trzeba będzie jeszcze poczekać...

niedziela, 2 lutego 2020

Albert Einstein


Koleżanka, która pracuje w przedszkolu wymarzyła sobie pomocnika. Nie byle jakiego. Chciała, by pomagał jej najlepszy z najlepszych - sam Albert Einstein. W tym celu skontaktowała się ze mną i poprosiła o stworzenie odpowiedniej postaci. Umowa była na styczeń. Nie powiem, że od razu miałam w głowie plan. Zaczęłam standardowo - szukałam w sieci jakiegoś schematu. Poza kilkoma zdjęciami gotowych prac nie znalazłam nic ciekawego. Zaczęłam więc szydełkować "z głowy". 
Kiedy było tego już tyle, 

to się zaczęłam troszkę martwić, czy ja nie porwałam się z motyką na słońce, ale czas naglił.
I pracowałam do 31 stycznia. Uff, wywiązałam się. Jednego tylko nie zdążyłam - nacieszyć się Einsteinem. Dosłownie pół godziny po ubraniu go w fartuch przyszła osoba, która przekazała już lalkę nowej właścicielce, a ta o mały włos go nie straciła, bo przy przekazywaniu lalki obecna była pani, która chciała Einsteina porwać na licytację charytatywną i zarobić na nim dobrą cenę. Ostatecznie obiecałam, że na aukcję przeznaczę mojego pieska z tego posta (klik).
Miałam tyle czasu, żeby zrobić kilka zdjęć i już odjechał do nowej właścicielki. 








Powodzenia w nowej pracy, Albercie!

piątek, 31 stycznia 2020

Obrazek w moim stylu

Pana młodego polubiłam w tym momencie, w którym ustaliliśmy, jaki obrazek ma być prezentem ode mnie. Wreszcie ktoś z dystansem do siebie. I wreszcie mogłam wyszyć coś innego niż T. Wilsona. 
Na weselu w Zielonej pod Krakowem bawiłam się wyśmienicie. Jadłam (same pyszności), piłam (napoje o dziwacznych nazwach, jak "czarna krowa w kropki bordo") i tańczyłam. Wróciłam zadowolona. Mam nadzieję, że Młodzi też są zadowoleni z podarunku.
A za tydzień kolejne wesele 😄
 

niedziela, 12 stycznia 2020

Nowy Rok z szydełkiem w dłoni

Nowy Rok się rozpoczął i trzeba pomyśleć o nowych wyzwaniach. Jedno z nich właśnie do mnie zapukało. Trzeba zrobić Einsteina - pomocnika pewnej pani w przedszkolu. Ciekawe zadanie. Próbuję zrobić coś bez żadnego wzoru lub schematu. Jedna noga i głowa - ale jeszcze bez charakterystycznego owłosienia i zarostu - już są gotowe. Sama jestem ciekawa, czy na koniec będzie z tego "prawdziwy" Einstein.


wtorek, 31 grudnia 2019

Pożegnanie 2019 roku

Żegnam ten rok bez żalu. Cały wypełniony był ciężką pracą. Czuję wdzięczność za to, że pracę mam. Ale to jest blog o moim robótkowaniu, a na to już czasu przeważnie brakuje. Obiecuję sobie, że na emeryturze (a jeszcze trochę mi do niej brakuje 😉) nadrobię wszystkie zaległości. Życie pokaże, co jeszcze przede mną...
Tymczasem wszystkim obserwatorom życzę 
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO - 2020 - ROKU ! 
Niech Was fortuna nie omija, daje powody do szczerej radości, obdarza zdrowiem i dużą ilością czasu, który można przeznaczyć na swoje hobby.

sobota, 23 listopada 2019

Młody funkcjonariusz

Zrobiłam ten radiowóz i myślałam, że się rozpłaczę z rozpaczy, bo wyszedł całkiem nie tak. I potwierdzi to każdy, kto go zobaczył i ... jest dorosły.
Wydawało mi się, że wpadłam na świetny pomysł. Otóż zakosiłam wnukowi dwa takie klocki:
i postanowiłam użyć ich do produkcji samochodu. 
Po ukończeniu dzieła byłam zdruzgotana.



Mąż mój rodzony i córka stwierdzili, że koniecznie muszę coś z tym zrobić. Stał więc sobie radiowóz na ławie w pokoju, a tu przybył młody funkcjonariusz i jak zobaczył samochód, to już nie było mowy o jakichkolwiek zmianach. 

 
 



















Następne pojazdy będą szydełkowane całkiem inaczej 😏 
A maluszek teraz sypia wtulony w swój ulubiony pojazd. Rodzice zaś nie obawiają się już, że nabije sobie guza w czasie snu.

czwartek, 14 listopada 2019

Stać! Policja... dzierga się

Radiowóz z tego posta (klik) powolutku zaczyna przypominać radiowóz. Szkoda, że tak mało czasu na szydełkowanie - w ogóle na wszelkiego rodzaju robótki. Niedawno musiałam zrezygnować z warsztatów szydełkowania aniołka na choinkę 😕
A zaczynało się tak:

Potem drzwi do auta:
I wszystko razem "zusammen do kupki":
W tym momencie autko wygląda tak:


Kogut na dach też jest zrobiony. Zostało jeszcze podwozie i kółka. Może niedługo uda się znowu znaleźć troszkę wolnego czasu na szydełko...

środa, 6 listopada 2019

Piesek po raz pierwszy

Rozgryzłam język holenderski 😋. 
I oto gotowy pierwszy piesek z mojej książki (klik). Na pewno powstaną następne. 
Praca była bardzo przyjemna, bez presji czasu. Robótkę odkładałam i wracałam do niej, kiedy miałam trochę "skradzionych" chwilek. Wybrałam wariant najłatwiejszy, czyli szydełkowałam wg przepisu podstawowego. Nie spodziewałam się tylko, że maskotka musi być w pozycji siedzącej. Chcąc zrobić pieska stojącego będę musiała troszkę pozmieniać tułów, ale to jest do zrobienia. 
Jedna osoba już jest chętna do przygarnięcia szczeniaka dla wnuczki, która urodziła się kilka dni temu. 






wtorek, 29 października 2019

Kolczyki białe i granatowe


W lecie zmieniłam fryzurę. Odsłoniły się moje uszy. Do tej pory nosiłam kolczyki, zawsze te same, bo w zasadzie nie było ich widać. Teraz pojawiła się potrzeba dobierania biżuterii dopasowanej do ubioru. Nic, tylko siadać i koralikować. W ten sposób stworzyłam dwie pary kolczyków wg tego samego schematu, ale w różnych wersjach kolorystycznych.






 
 
A tutaj film wg którego możesz zrobić takie kolczyki: