O mnie

Moje zdjęcie
Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

Obserwatorzy

środa, 19 października 2016

Kozaki

Były już kapcie prościutkie w robocie, były klapki w ciapki, balerinki dla panny młodej, były trampki i półtrampki dla moich mężczyzn. Teraz zrobiłam wreszcie coś dla siebie - kozaczki. Nie było łatwo. Przepis na nie wypatrzyłam na YT już dawno, ale zanim zdecydowałam, że je zrobię, autorka filmu postanowiła, że trzeba za niego zapłacić. Wrrr. Kupiłam film. Długo szukałam podeszw i znalazłam tylko takie do espadryli. Kupiłam je. I tu muszę dodać, że uważam je za najsłabsze ogniwo całego przedsięwzięcia. Następnie wybrałam włóczkę - Diva Stretch (92% mikrofibra - 8% elastik; 400m/100g; kolor nr 348 - pojedyncza nitka na cholewce) i Diva (podwójna nitka na stopie).
Siadłam, wycięłam wkładkę z filcu, podziurawiłam szydłem i zabrałam się za szydełko (Clover 2,25 mm). Robota, jak robota, ale powiem wam, że najbliżsi potrafią człowieka zniechęcać. "Mamo, co to robisz? Ja bym w takich nie chodziła...", "Będziesz wyglądać obciachowo...", "W twoim wieku nie wypada..." itd. itp. Tylko mąż przyglądał się i nic nie mówił, w końcu zapytałam i jego o zdanie. Odpowiedział, że projekt go intryguje i nie widział jeszcze nikogo w szydełkowych butach na ulicy. "No, to mało jeszcze widziałeś i trzeba cię wzbogacić o nowe doświadczenia" - pomyślałam i tylko dlatego skończyłam te buty.
Dość jednak pisania. Zapraszam do oglądania.






I co sądzicie? Mogą być? Wyglądają obciachowo?

niedziela, 16 października 2016

Sowia zakładka i ponownie gekobook

Jest w sieci mnóstwo zakładek do książki w formie sowy. Ja chciałam nawiązać do tych, które wcześniej pokazywałam. (klik), (klik) i (klik) Siadłam więc sobie cichutko w kąciku i spod szydełka wyszła taka szara sówka. 



Będzie mieć chrześnica radość. 
Przy okazji poeksperymentowałam z gekonową zakładką. Cały tułów zrobiłam jej na drutach - ściegiem ryżowym.



Nie wygląda tak efektownie, jak szydełkowana, ale za to nie ma tendencji do wywijania się i falowania. Już mi ją córcia porwała na prezent dla swojej ulubionej koleżanki.
Prawie na ukończeniu jest jeszcze jedna. Wszak zbliżają się czyjeś urodziny...
Wszystkie zakładki robię z resztek włóczki, na które do tej pory nie miałam pomysłu. Teraz są, jak znalazł. 
A tutaj cała makabryczna gromadka:

środa, 12 października 2016

Miś prawie jak Care Bear

Ponoć ">>prawie<< czyni wielką różnicę", ale chyba nie w tym przypadku.
Po zakupieniu białego filcu miś otrzymał białka oczek i wnętrze uszek. Teraz wygląda tak:






Robiłam go szydełkiem nr 2,25 mm podwójną nitką włóczki Kartopu Nubuk (22%akryl, 78% poliamid - 550m/100g. kolor nr TN403). Miś jest fajny, mięciutki, "przytulaśny", ale mnie się marzy zrobienie takiego ogromniastego przytulaka. 
Chyba spróbuję z włóczką Dolhin Baby...
Gdyby ktoś chciał zrobić takiego samego, to można skorzystać z filmów na YT. Pierwszy z nich jest tutaj:
 Uszy zrobiłam po swojemu, bo te z filmu mi się nie podobały.

niedziela, 2 października 2016

Miś, którego jeszcze nie ma...

Dziś miałam chwalić się Troskliwym Misiem, ale wczoraj wieczorem okazało się, że NIE MAM W DOMU BIAŁEGO FILCU!!! To straszne. Nie skończę misia, dopóki nie kupię kawałka białego filcu. Na razie jest ślepy i głuchy:


Dobrze chociaż, że się już uśmiecha.
Pokażę więc najbardziej makabryczną zakładkę, jaką wykonałam do tej pory. Oto Pan Królik:

Dostąpił zaszczytu pozowania z książką, którą właśnie dostałam na urodziny od córki.
Na koniec dzisiejszego wpisu serdecznie dziękuję Bożence Wdaniec za przysłane inspiracje do wykonania sowiej zakładki.
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i pozostawione komentarze.  Teraz idę robić sowę.



niedziela, 25 września 2016

Book Gecko i Mouse Bookmark

 Po prostu mnie urzekły, chociaż dla niektórych wyglądają makabrycznie. I w zasadzie ci niektórzy mają rację. Mnie jednak  przede wszystkim bawią, więc rzuciłam inne robótki i bawię się tymi zakładkami.

 
Powstaną następne, bo chętnych nie brakuje: "Zrób mi taką... Mi też... Dla mnie też..." 
Kurczaki, co to? Święta? Mikołajki? ;) Wszystkim jednak obiecuję: "Zrobię, zrobię..."
A jedna nawet osoba zażyczyła sobie: "Ja też chcę taką, tylko niech to będzie sowa". Sowę to już muszę wymyślić sama. 
I jeszcze kilka fotek ze wspólnej sesji zdjęciowej:





piątek, 23 września 2016

Rat book

Tak bardzo mi się spodobał pomysł, że wszystko rzuciłam i zrobiłam zakładkę: 



Szczurek już ma nową właścicielkę, więc muszę zrobić następną. I coś tak czuję, że na tych dwóch się nie skończy...

środa, 21 września 2016

Naszyjnik z Malezji

Podobno był zrobiony z granatów. Jakoś trudno mi w to uwierzyć... Moja koleżanka z pracy przywiozła go sobie jako pamiątkę z wycieczki do kraju, o którym pisała pracę magisterską. Lubiła go i często nosiła - aż w końcu się zepsuł. I co? Wiadomo - Jola zajmuje się koralikami, to będzie umiała go naprawić. W efekcie dostałam takie coś:
Obejrzałam go sobie z każdej strony. Zauważyłam, że zrobiony jest nie znaną mi techniką, a koraliki mają bardzo nieregularny kształt.
Kilka dni myślałam, co mogę z tym fantem zrobić. A potem poszłam na całość. Rozprułam to wszystko, nawlekłam na kordonek i zrobiłam sznur szydełkiem - sposobem, który pokazywałam tutaj (klik)
Wyszło całkiem, całkiem. Naszyjnik był prawie taki sam, jak oryginał - i grubość, i długość. Byłam zadowolona do momentu, gdy zorientowałam się, że srebrne końcówki, które kupiłam są za małe :( , by je wkleić.
Znowu miałam myślenice przez kilka dni. Rozwiązanie wymyśliło mi się samo - najprostsze z możliwych - w czasie snu. Znowu sprułam cały sznurek, po czym wyszydełkowałam go od nowa, tylko pierwsze i ostatnie trzy okrążenia mają mniej koralików. Dodałam dwa srebrne karabińczyki, dzięki którym będzie można naszyjnik zawiesić na łańcuszku, sznurku, albo rzemyku.
Teraz naszyjnik prezentuje się tak:


Koleżanka jest zadowolona, bo bardzo lubiła tę biżutkę i cieszy się, że nie musiała jej wyrzucić.

piątek, 16 września 2016

Reklama dźwignią handlu?

Jak ten czas szybko leci... Już dwa lata minęły od ślubu i wesela mojej córki. Dojrzała już do tego, by przekazać swoją suknię ślubną w ręce kolejnej szczęśliwej panny młodej. Obiecałam jej, że pomogę rozesłać w świat wiadomość o tym fakcie. Wszystkie zainteresowane narzeczone zapraszam więc pod ten adres.
 

środa, 7 września 2016

Ślubne balerinki po raz drugi

Po dłuższej przerwie w blogowaniu powracam z balerinkami, w których bawiła się Panna Młoda na weselu.  Pisałam o nich tutaj (klik). Fotki nie są moje, ale dostałam zgodę na ich udostępnienie. 
Oto jak prezentowały się na stopach Madzi:
A już niedługo (mam nadzieję) pokażę nowe buty, które bardzo krytykują moje córki, ale mnie szalenie się podobają. Niedużo brakuje do ich ukończenia....
Witam też nową koleżankę - Basię Dunaj. Cieszę się, że dołączyłaś do grupy obserwatorów. Mam nadzieję, że zagościsz w Cichym Kąciku na dobre.