Jak sądzicie Ami-Zerina warta jest pożądania przez ciocię?
Jak sądzicie Ami-Zerina warta jest pożądania przez ciocię?
Umówiłyśmy się z Weroniką z bloga Świat nicią malowany na wymiankę. Ja zrobiłam dla jej dzieciaczków dwie fotoramki:
Od Weroniki dostałam obrusik z wróbelkami.
W paczce było też mnóstwo prezentów, które bardzo mnie ucieszyły.
Wybierałam się na parapetówkę do pewnego młodzieńca. I co takiemu podarować? To pokolenie nie jest już z mojej bajki. Odpaliłam Pinteresta i zaczęłam buszować. Może to, a może tamto? Sama nie mogłam się zdecydować. W końcu natrafiłam na świetne podkładki w kształcie zadniej części kota.
Jakby komuś się przydało, to inspirowałam się tymi filmami:
I kolej na bransoletkę do kompletu z kolczykami, o których piszę tutaj (klik) Robótka przyjemna i łatwa w robocie. Myślę, że cały komplet będzie się prezentował elegancko, chociaż raczej należy do skromnej stylizacji. No, ale skoro ubrali w coś takiego angielską arystokratkę z XIX wieku, to mojej pannie młodej też będzie pasować. Jeszcze zrobię naszyjnik do kompletu.
A tak bransoletka prezentuje się razem z kolczykami.
I nadszedł ten czas, kiedy młodsza córka poprosiła mnie, by zrobić jej biżuterię do ślubnej sukni. Ach, łezka kręci się w oku. Wszak dopiero chodziła do przedszkola. Przed momentem uczyłam ją czytać. A wkrótce stanie na ślubnym kobiercu i odfrunie z domu.
Ale do rzeczy... Zaczęłam myśleć, co by tu wykombinować. Chciałam, żeby biżuteria była delikatna i ładna. Natchnienie przyszło w trakcie oglądania serialu: Brigertonowie. Pewnie wiele osób, które zajmują się tworzeniem odzieży, czy biżuterii ma takiego hopla, że zwraca uwagę na pewne detale w sklepie, pociągu, czy właśnie podczas oglądania programów telewizyjnych. Mnie rzuciła się w oczy biżuteria jednej z bohaterek serialu. Ona miała tylko naszyjnik, a ja postanowiłam, że dorobię do tego kolczyki i bransoletkę. Dzisiaj chwalę się kolczykami, bo już zrobione i zatwierdzone. Przypadły do gustu przyszłej pannie młodej. Wkrótce powstanie bransoletka, a następnie naszyjnik.
Trzecie urodziny to poważna sprawa. Jednak mało wątpliwe jest, że zapamiętasz je na długo. Babcia musi coś wymyślić, by przechować ich ślad. Nie musiałam wiele się zastanawiać. Chińczycy wkroczyli w rok Bawoła, więc stworzyłam tematyczną podusię przytulankę. Jak się ma trzy lata, to przytulanki jeszcze są w porządku.
Głowę, rogi i uszka wyczarowało szydełko, tułów - by był bardziej przytulny - powstał na drutach. Ogon został po prostu zapleciony w warkoczyk. Całość wykonana z włóczki YarnArt Jeans Plus. Kolory - ulubione wnuczka: chabrowy (nr 47) i beżowy (nr 48)
A tu film z przepisem:
Podobno w tym roku 70% Polaków deklaruje, że gwiazdkowe prezenty kupi w internetach. To co? Mam być gorsza? Też wszystko pozamawiałam.
Dla mnie również 😉 Jednakże trochę późno pomyślałam o sobie. I kiedy już znalazłam na wiadomej chińskiej stronie wymarzone prezenty, to otrzymałam informację, że towary dotrą do mnie w połowie stycznia przyszłego roku.
Wiedziałam, że płakać z tego powodu nie będę. Za to ucieszę się wtedy, kiedy inni już ochłoną.
A tu wczoraj - niespodzianka. Prawie wszystko dotarło przed świętami. Będzie się działo, szydełkowało, „butowało”, „rękodzielnikowało”...