Niektórym też wydaje się, że jest bardzo trudne. I tak i nie. Trzeba nabyć wprawy, jak we wszystkim, ale nie jest to technika tak trudna, żeby przeciętnie uzdolniony człowiek sobie z nią nie poradził. Brałam udział w trzech warsztatach i czegoś tam się nauczyłam. Proszę ocenić moje efekty.
Moje pierwsze dwie prace zachęciły mnie do dalszego działania.
Z kolei to, co próbowałam stworzyć bez pomocy instruktorki lepiej, żeby nie ujrzało światła dziennego. Tej podkładki dawno już nie ma. Zdjęcie pokazuję, by była dowodem, że nie zawsze wszystko się udaje, ale to nie powód, żeby się zniechęcać.
To jest pierwsza ikona, którą wykonałam na warsztatach. Popełniłam tu klasyczny błąd, który zaowocował "bąbelkami". Próbowałam sobie radzić potem za pomocą strzykawki z cieniutką igłą, którą wprowadzałam klej pod papier. Trochę pomogło ;)
Ozdabiam też przedmioty codziennego użytku, jak np. herbaciarkę czy sfatygowaną już ulubioną tackę.
Wykonałam też tą techniką trochę biżuterii.
Co roku przybywa także na mojej choince trochę nowych bombek i nowych pisanek na wielkanocnym stole.
Mogę się chwalić moimi decoupagowymi dokonaniami, czy nie ma za bardzo czym?