Dzisiaj w nocy odeszła za Tęczowy Most druga z adoptowanych świnek i chociaż bardzo mi jej żal, to uważam, że dobrze się stało. Wczoraj wieczorem zauważyliśmy, że coś z nią nie jest w porządku, bo nasz głodomorek stracił apetyt. W nocy widać było, że cierpi i w tym znaczeniu sądzę, że dobrze się stało. Będzie pusto, bo moja pracownia to był nasz wspólny pokój - nazywaliśmy go "świńska pracownia".
Podjęłam decyzję, że nie będzie więcej świnek. Wszystkie za szybko odeszły i za każdym razem czuliśmy się tacy bezradni wobec ich cierpienia.
Będę chyba musiała zmienić banerek i nazwę bloga, bo z CAVIARNI została już tylko CAVISIA.
Żegnaj świnko, mam nadzieję, że dołączysz do Xenofona, Walentego i Sabinki i będziecie sobie razem hasać bez bólu i cierpienia.

















