Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.
O pierwszej śwince pisałamtutaj (KLIK). Tak ją polubiłam, że powstały kolejne. Oczywiście z pewnymi modyfikacjami.
Do jednego zdjęcia, zupełnie nie proszona, postanowiła zapozować ENYA. Pewnie uznała, że już dawno nie pokazywała się na blogu, więc już czas najwyższy to zrobić.
Przepis pochodzi od Marusi Prokopienko. Zrobiłam sobie niechlujne notatki, ale może ktoś będzie umiał z nich skorzystać.
W najbliższych dniach w Caviarni będzie mocno koralikowo. Otrzymałam zakupione koraliki, zbliża się wiosna. Skończyłam jednego ufo-ka, a kolejny wyszywa się i wyszywa. To wszystko stało się powodem dla którego chwyciłam za igłę i zaczęłam realizować swoje plany biżuteryjne. Na początek bransoletka, która skojarzyła mi się z porzeczkami:
Nagle,
w środę, otrzymałam telefon od koleżanki, która poprosiła mnie, by
zrobić balerinki dla jej córki do ślubnej kreacji!!! Byłam skołowana -
która normalna dziewczyna chce iść na wesele w szydełkowych butach?
Okazało się, że chodzi o obuwie zastępcze, które będzie specjalnie
ozdobione. Równie dobrze mogłyby to być zwykłe tenisówki, ale chodzi o
pudrowy róż. Takiego koloru nie było. Była za to włóczka - Baśka Lux
(skład: 60% akryl + 40% wełna, 100g/280m). Użyłam dwa rozmiary szydełek:
na podeszwę 2mm, na wierzch - 3 mm.
Wybór padł na projekt z Ravelry:
Zrobiłam coś, co jest bazą.
Właścicielka sama ją ozdobi. Jeżeli zechce obdarzyć mnie zdjęciem tego, co wymyśliła, to pokażę je także.
Polecam
ten opis. Przyjemnie się go dzierga. Pewnie jeszcze po niego sięgnę,
ale następnym razem jedną szydełkową warstwę podeszwy zastąpię filcem,
co uczyni butki bardziej trwałymi. A czy wy macie jakieś patenty na mocne
podeszwy?
07 września 2016 Kto chce widzieć, jak butki prezentowały się na stopach Madzi, przechodzi do tego posta (klik)
Włóczka jest tak stara, że pewnie starsza jest od niejednej z czytelniczek tego bloga. Była tworzywem dla różniastych bluzeczek i letnich sweterków, aż w końcu przyszła pora, by zrobić z niej coś, co będzie ostatnią rzeczą w jej życiu - klapeczki. Po czymś takim już nie odzyskam materiału do kolejnych projektów.
A oto jak powstawało proste obuwie.
Na początku, jak zwykle, kupiłam filcowe wkładki do butów odpowiedniego rozmiaru.
Następnie zrobiłam szydełkiem cztery spody (na zdjęciu są tylko dwa).
Zeszyłam ze sobą po dwa spody, wkładając do środka filcowe wkładki.
Z całą pewnością są mistrzynie, które na temat tworzenia biżuterii wiedzą dużo więcej ode mnie. Ale to właśnie ja zostałam poproszona przez Justynę o uporządkowanie wiedzy na temat bransoletek. Postaram się zrobić to najlepiej, jak umiem, a jeżeli coś mi umknie, to proszę o uzupełnienie tego w komentarzu.
Justyna zapytała mnie o to, jakie są metody tworzenia bransoletek z koralików. Ha! Tych metod są pewnie setki, albo i więcej. Można jednak podzielić je na dwie grupy: bransoletki tworzone za pomocą szydełka i bransoletki tworzone przy użyciu igły (lub igieł).
Bransoletki szydełkowe
Ja wyróżniam w tej grupie trzy sposoby tworzenia sznura, z którego może powstać bransoletka:
1. Zwykły sznur szydełkowo-koralikowy - koraliki układają się "płasko" jeden obok drugiego w okrążeniu, a sznurek powstaje, gdy używamy oczek ścisłych. W tym miejscu (klik) możecie obejrzeć film instruktażowy.
2. Ukośnik - koraliki w okrążeniu układają się skośnie względem siebie, a sznurek tworzymy za pomocą półsłupków.
3. Sznur turecki - powstaje wtedy, gdy nawleczemy na nitkę taką sekwencję: jeden duży koralik (perełka, rurka, itp.), a następnie drobne koraliki, których łączna długość jest równa średnicy (lub długości) tego dużego koralika.
Technika szydełkowania jest troszkę inna niż przy zwykłym sznurku, czy ukośniku, ale nie jest trudna do opanowania.
Justyna zapytała też o bransoletkę "wężową". Powiem szczerze, że nie spotkałam się z taką techniką, ani nie znalazłam nigdzie, by tak ukośnik nazywały blogerki. Czasem jednak nazywają w ten sposób zwykły sznur szydełkowy-koralikowy. A może chodzi po prostu o sznurek, którego wzór przypomina skórę węża? Taki:
albo taki:
Czasami mówi się o gąsieniczkach:
Te dwa ostatnie przykłady to zwykle sznury szydełkowo-koralikowe. Pisałam o nich TUTAJ i TUTAJ.
A bransoletki robione przy użyciu igły to już zupełnie inna bajka, którą opowiem innym razem...
W tym poście wytłumaczyłam, dlaczego powstała Lusia. Beva zainteresowała się, w jaki sposób zrobiłam włosy tej piękności. Muszę przyznać, że z nimi (oprócz małej ilości cielistej włóczki) miałam największy kłopot.
Kilka lat temu jedna z dziewcząt, które "nauczałam" w ramach kółka rękodzielniczego, przyniosła włóczkę, która od razu rzuciła mi się w oczy, jako odpowiednia na zrobienie "organizmu" lalki. Owa włóczka była zbyt cienka na nasze potrzeby. Zaproponowałam więc dziewczynie zamianę - ja biorę jej włóczkę, a w zamian daję inną. Pannie było wszystko jedno, w związku z czym zostałam właścicielką cieniutkiej włóczki w kolorze bladoróżowym. Kiedy postanowiłam zrobić Lusię wzięłam dwie nitki tej włóczki.Po zrobieniu głowy już wiedziałam, że mam tej włóczki za mało. Dlatego szydełkowa dziewczynka na stałe "ubrana" jest w białe body i białe skarpety.
Mam też (chyba nieciekawy, a na pewno kosztowny) zwyczaj zaopatrywania się w różne artykuły, które kiedyś mogą się przydać. Od pewnego czasu próbuję wyleczyć się z tego nałogu z różnym skutkiem. W ramach tego zwyczaju nabyłam paczkę takich oto sztucznych włosów:
Zakupu dokonałam z pomocą Wujka Interneta i naiwnie wyobrażałam sobie, że to jakoś jest poukładane. Jak zobaczyłam zwykły kłąb sztucznych kłaczków bez początku i bez końca, to trochę byłam zawiedziona. Odłożyłam go gdzieś na dno szuflady, a potem prawie o nim zapomniałam. Kiedy Lusia była gotowa, ale jeszcze łysa, przypomniałam sobie o tych włosach. Wzięłam nożyczki i pocięłam na trochę dłuższe i trochę krótsze odcinki, tak na oko 12-15-to centymetrowe.
Następnie każdy loczek przyczepiłam mniej więcej tak, jak na tym filmie (od około 3-ciej minuty):
Zaczynałam mocowanie od góry głowy i posuwałam się okrążeniami w dół - oczko po oczku, a nie od dołu głowy, jak na filmie. Okazało się, że dobrze zrobiłam, bo tych włosów brakłoby, gdybym trzymała się zaleceń autorki tutka. W sumie robota głupiego i trochę żmudna, ale efekt wart poświęcenia.
Mam nadzieję i bardzo proszę, by Beva (lub ktokolwiek inny) po skorzystaniu z tego objaśnienia dała w komentarzu do tego posta namiar na zdjęcie jej lalki.
Pokusiłam się po raz kolejny na wytłumaczenie, jak
można wykonać fajny i efektowny ścieg, za pomocą którego wyczarowałam taką bransoletkę:
Należy przygotować sobie:
W tym kursie robię sznurek na trzy perełki w okrążeniu, ale może być ich więcej, np. cztery.
Ostatecznie zmieniłam zdanie i zastosowałam końcówki do wklejania. Nie musiałam więc zostawiać tak długiej nitki. Możliwości jest jednak wiele i lepiej zostawić dłuższy kawałek, bo jak mawia przysłowie: "Lepiej kijek obcinkować, niźli potem pogrubasić".
Również rozmiar koralików może być inny. Wtedy należy skorygować ich ilość, ale liczba musi być nieparzysta.
Mam nadzieję, że mój kursik jest dla Was zrozumiały. Szalenie cieszyłabym się, gdybym mogła zobaczyć sznurki, które powstały po przeczytaniu tego posta. Zachęcam więc do pozostawienia w komentarzu linka do zdjęć.
Powodzenia!
I na koniec miło mi powitać Karolinę w gronie obserwatorów. Cieszę się, że dołączyłaś do tego wspaniałego grona, ale pamiętaj, że masz możliwość odwiedzania mnie nie tylko w świecie wirtualnym ;)