O mnie

Moje zdjęcie
Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mój domek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mój domek. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 września 2021

Koniec lata w moim ogródku

 Oj tam, oj tam - zaraz ogródek. Po prostu takie coś wokół domu. Praca w tym czymś sprawia wielką radość mojemu mężowi. A ja chodzę, fotografuję i nagrywam filmiki. Na najnowszym z nich przyszła pora na pożegnanie z tegorocznym latem. No, i smutno się robi na sercu. A jednocześnie rodzi się nadzieja, że jesień będzie łaskawa dla nas.



środa, 12 czerwca 2019

Nagrody

 Jola robi nagrody, czyli zbliżają się wakacje. W tym roku dzieci dostaną kaktusy.





A w ogrodzie zawitało lato. Jest szansa, że po raz pierwszy będę się cieszyć borówkami, które pięknie zakwitły.
Winorośl próbuje nadrobić późną wiosnę, ale raczej nie ma szans na to, by owoce dojrzały. Wcześniej przyjdzie zima 😒

Jabłonie nie miały szans na zawiązanie owoców, bo z powodu deszczu pszczoły nie wykonały swojej pracy, a gruszki i śliwki w większości wymarzły. Taki to rok w ogrodzie w górach. Niestety...

sobota, 18 maja 2019

Zima w maju?

Lubię podziwiać ogrody, którymi chwalą się blogowe koleżanki. Sama również chętnie pokazywałabym moje rośliny. Ale czym tu się chwalić? W górach wyhodowanie czegokolwiek to jak gra na loterii.
I właśnie w tym tygodniu jedna pani pokazuje, jakie poziomki rosną na jej balkonie, a ja muszę pokazać jak śnieg zniszczył moje kwitnące grusze i śliwy. 😕 
Jabłonie jeszcze czekają z kwiatami, może chociaż one wydadzą plon w tym roku? 
Zdjęcie wykonałam 14 maja 2019 roku - aż trudno uwierzyć, prawda?

wtorek, 21 marca 2017

Wiosna, ach to ty!

Dzisiejsza pogoda zachęciła mnie do przeglądu mojego ogródka. Znalazłam pierwsze zwiastuny wiosny.




Ktoś mógłby powiedzieć: "Phi! takie kwiatki to już u mnie kwitły dwa tygodnie temu..." Ale spójrzcie, ile śniegu jeszcze mamy w górach:
 To widok z mojego okna na Babią Górę ------------------->



Te ośnieżone szczyty w oddali to Tatry.















Prawdziwa wiosna zawita do nas dopiero za 3-4 tygodnie i to jeszcze przy dobrych układach. 
Cieszą jednak i te maleńkie kwitnące roślinki i ptaki, które wydzierają się ile sił w płucach.
Idzie wiosna...

poniedziałek, 30 maja 2016

Urodzinowy prezent

Kiedyś dzieci w naszej rodzinie dostawały ode mnie w prezencie wyszywane obrazki - pamiątki I Komunii (klik) . Teraz zaczęły masowo obchodzić 18-te urodziny. Dziewczęta dostają tym razem biżuterię. 
Dla siostrzenicy zrobiłam taki oto prosty naszyjnik:


Latałam dokoła domu z moim studiem fotograficznym (klik), jak nawiedzona i kucałam co chwilkę w innym miejscu. Dobrze, że ludzie mnie nie widzieli, bo z całą pewnością wyglądało to osobliwie. Próbowałam ze słońcem i bez słoneczka. Oświetlałam i ocieniałam, ale nie udało mi się wydobyć piękna tej biżuterii. Jeżeli ktoś ma pomysł, jak ładnie sfotografować siateczkowy naszyjnik, który w rzeczywistości mieni się, jak uwięzione w sieci brylanty i błyska refleksami światła, to chętnie przyjmę dobrą radę.
I na koniec zapraszam do mojego ogrodu, gdzie pracowite pszczółki, przy akompaniamencie ptaków, zbierają nektar na nowy miodek.


wtorek, 27 października 2015

Na grzyby

A jednak zawitała do mojego ogródka złota polska jesień:





















Ciekawe tylko na jak długo?
Wybrałam się na ogródkowe grzybobranie z aparatem. Potem sprawdziłam w atlasie i przedstawiam Państwu:
1. Pieniążki pozrastane



2. Muchomor czerwony

3. coś z rodziny bedłkowatych



W zeszłym roku pod brzozami rosły jeszcze dorodne kozaki, a pod świerkami były kurki, albo rydze. Nie znam się i nie jadam grzybów innych niż pieczarki ze sklepu, za to Enya owszem- lubi i to bardzo.



czwartek, 15 października 2015

Hu, hu, ha. Nasza zima zła

Na początku tego tygodnia większość Polaków obudziła się w zimowej scenerii. Zaskoczenia wielkiego nie było, bo już od kilku lat zima ma w zwyczaju o sobie przypomnieć w połowie października. Może lubi nauczycieli, którzy wtedy mają święto? Albo właśnie ich nie lubi i dlatego straszy? W każdym razie postraszyła i poszła sobie. Gdzie? Ano schowała się za moim domem, paskuda jedna.

I co? Może ma zamiar siedzieć tutaj do wiosny? Mam nadzieję, że nic z tego nie będzie i że jeszcze przyjdzie złota polska jesień, chociaż na kilka dni. Liście z drzew do tej pory nie opadły, a jak to zrobią, to trzeba je zgrabić i zebrać.
A teraz z innej beczki. 
Ludziom nowe dzieci się rodzą. Fajne są te wszystkie bobasy. Niedawno odwiedzałam małą Julcię, której podarowałam misia.
Pamiętam, że w dzieciństwie miałam podobnego i bardzo go kochałam. Mój nie był taki mięciutki i ważył więcej, ale widok tego niedźwiadka spowodował, że szybko podjęłam decyzję o zakupie. Chyba, tak naprawdę, kupiłam go trochę dla siebie... ;)

niedziela, 24 maja 2015

Szkoda, że zdjęcia nie pachną...

W sobotę była przepiękna pogoda. Mój Małżonek wreszcie mógł oddać się swojemu ulubionemu zajęciu - pracy w naszym ogródku. 
Ja wykorzystałam ten czas na zatrzymanie w kadrze przepięknie pachnących i "bzyczących" drzewek owocowych.








wtorek, 23 grudnia 2014

Najlepszy prezent na świecie!

Mam! Mam! Mam! Marzyłam o nim 15 lat. Długo nie można było przełamać istniejącej w naszych głowach bariery cenowej. Nasza przyjaciółka kupiła na raty, szwagierka za gotówkę. I to właśnie ona skutecznie namówiła połowę rodziny kupno tego cudeńka. Wspaniale się stało, że właśnie przed świętami dostałam tak wspaniały prezent. Czujecie, jak w tym momencie pachnie u mnie makowcem? Nie? Wielka szkoda...
Jutrzejsza wieczerza wigilijna będzie dla mnie jak... bułka z makiem. O jedna z tych, które zrobiłam, jako pierwsze:
Ciasta już upieczone, uszka i pierogi ulepione. Zaraz zrobię pasztet. Na jutro zostaną tylko gołąbki i barszczyk. I można zacząć świętowanie. A wszystko to dzięki mojemu nowemu kuchennemu przyjacielowi o nazwie THERMOMIX
Na szczęście rybami zajmuje się mój mąż (wspaniały człowiek!)


niedziela, 13 lipca 2014

Inny kolor

Znacie tę reklamę, kiedy facet wchodzi do sklepu z farbami i trzyma łososia w ręku?



Jakbym widziała własnego męża. Zero wyobraźni kolorystycznej. Dlatego już od KILKU miesięcy przygotowywałam go na zmianę koloru w salonie. W końcu zgodził się.
Pierwszy problem pojawił się, kiedy pokazałam we wzorniku, jaki kolor należy przygotować. Drugi - znacznie poważniejszy - kiedy przemalował dwa paski na ścianie. Wydawało się, że albo ja będę musiała się wyprowadzić, albo on się wyprowadzi, albo przez najbliższe cztery lata będę wysłuchiwać, że musimy mieszkać w "trupiarni". Na szczęście po zakończeniu malowania mąż przyznał, że dobry miałam pomysł. Może następnym razem bardziej mi zaufa przy zmianie koloru na ścianie?
W każdym razie - było tak:


A teraz jest tak:





piątek, 10 stycznia 2014

Mój robótkowy kącik

Dzisiaj znalazłam u Pimposhki akcję chwalenia się swoim miejscem do dziergania. Mój kącik nie może nazywać się jedynie miejscem "do dziergania", bo ja tu jeszcze wyszywam. Jest więc to mój kącik robótkowy. Książki czytam w łóżku, decoupaguję w jadalni, ale dzierganie na drutach, szydełkowanie i przede wszystkim haft to zdecydowanie tutaj:


Jest okno od południa i lampa ze szkłem powiększającym (bo ja już jestem pani w wieku, kiedy wzrok nie ten). I jest tylko jedno ale.... Moja rodzinka zżyma się na mnie, że w pokoju dziennym trzymam ten swój cały bałaganik, co im psuje odczucia estetyczne. Mam więc pewien plan, ale na razie nic o tym nie napiszę...