O mnie

Moje zdjęcie
Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

Obserwatorzy

piątek, 11 sierpnia 2017

Lalka Klaudia

Zrobiłam wreszcie naprawdę dużą lakę. Podarowałam ją mojej bratanicy. Lalka natychmiast została zaakceptowana i otrzymała swoje imię. 
Wykonałam ją wg przepisu na Emily od Havva Designs. A prezentuje się tak:





środa, 2 sierpnia 2017

Też w oprawie, ale nie perełki.

Tak mi się spodobały perełki w oprawie z poprzedniego posta, że postanowiłam sprawdzić, czy inne koraliki, typu fire polish też będą ładnie wyglądały w oprawie. I wiecie co? Ładnie wyglądają:

A teraz porównanie perełek i fire polish. Sama nie wiem, które bym wybrała, gdybym musiała wybierać. Na szczęście nie muszę :D

sobota, 29 lipca 2017

Perełki w oprawie

Przypominam, że cały czas szukam pomysłu dla siebie. Pomysłu na czerwony naszyjnik, który ma stać się moim ulubionym. W ramach tych poszukiwań powstają różne koralowe tworki. Przytomnie nie używam na razie czerwonych perełek, bo a nuż to nie będzie to, co spowoduje, że powiem: Ach, to jest TO! Musiałabym wtedy pruć kolejne sznurki, albo naprodukowałabym tyle czerwonych korali, że zalałabym całą wieś moją twórczością. 
Przychodzą więc na świat nowe sznurki różniaste. Oto jeden z nich:


wtorek, 25 lipca 2017

Oprawa ma znaczenie

Pokazywałam już swoje haftowanki, które ostatnio wyszły spod mojej igiełki. W tym tygodniu  odebrałam je od pani ramiarz (czy mówi się "ramiarka"?) i muszę przyznać, że oprawa dodała im urody. Oceńcie sami.
Tak jest
Tak było 

Tak było


Tak jest
A na koniec obrazek, który nie powstawał z przeznaczeniem do powieszenia na ścianie. 
W marcu zorganizowałam wymiankę na Dzień Kobiet (klik) i od Nicol dostałam m. in. torbę na zakupy z prześlicznym wyszytym spanielkiem. Może ze dwa razy użyłam tej torby. Serce mnie bolało, że haft tak się marnuje. Odprułam go i kazałam oprawić.
Miałam to:
A teraz mam to:
autorka haftu: Nicol
W tej postaci podoba mi się dużo bardziej.

sobota, 22 lipca 2017

Skończony UFOk nr 2

Nie uwierzyłabym, gdybym o tym usłyszała, że tak długo można wyszywać portret ślubny własnego, rodzonego dziecka. Prawie trzy lata. Chyba wszyscy już zwątpili, że mi się uda. 
Zaczynałam z wielkim entuzjazmem, a skończyć nie mogłam, bo trochę serce straciłam do obrazka. Oczywiście wszystko to mea maxima culpa. Jak człowiek kombinuje, żeby sobie ułatwić, to w końcu przekombinuje. No i właśnie przekombinowałam. Zamiast wyszywać toto na ślicznej białej kanwie, zrobić eleganckie tło w postaci krzaczorów, na tle których dzieci pozowały, to ja sobie ułatwiłam, wybierając zieloną kanwę, która przypomina wspomnianą roślinność. Fajnie? Pewnie, że fajnie - ile mniej roboty! 
Każda hafciarka ma swój system wyszywania. Ja wyszywam kolorami, zaczynając od najciemniejszych. I na początku było super! Potem nie spodobał mi się kolor garnituru. Znalazłam więc w swoich zapasach piękny odcień granatu, który wydawał się idealny. Pod koniec marynarki zabrakło mi muliny. A to była stara Ariadna! Nowy numer ma całkiem inny odcień. Myślałam, że zapłaczę i będę musiała zaczynać od nowa. Na szczęście są wśród użytkowniczek znanego portalu społecznościowego dobre dusze i jedna z nich poratowała mnie swoimi resztkami starej numeracji Ariadny.
Najgorsze jednak miało dopiero nadejść. Kolory skóry zmieniałam kilka razy, ale to pikuś, bo kiedy prawie kończyłam, córka mówi mi: nie wiedziałam, że do ślubu szłam w szarej sukni. Myślę sobie o co jej chodzi? Używałam przecież śnieżnobiałej muliny i pilnowałam bardzo, żeby jej nie zbrudzić. Przyglądam się więc z daleka i z bliska, i racja - sukienka jest (o, nieeee!!!!) SZARA. To moje ułatwianie wyszło mi bokiem. Ciemne tło przebija spod spodu. Jak prasnęłam tym obrazkiem, to przeleżał ponad rok. Ale w końcu go skończyłam i nawet powieszę na ścianie. Tylko ta szarość będzie mnie prześladować już zawsze.


czwartek, 20 lipca 2017

Zabawa "Podaj dalej"

Właśnie otrzymałam od Basi z Krainy Robótek prezent:

 Dostałam śliczną serwetkę, koraliki i słodycze w ramach zabawy "podaj dalej". Zgodnie z jej regułami ogłaszam ją i ja. Pierwsze dwie osoby, które w komentarzu do tego posta napiszą, że chcą do niej przystąpić dostaną ode mnie prezent w ciągu roku od dnia dzisiejszego. W zamian będą zobowiązane ogłosić taką zabawę na swoim blogu.
A tutaj na razie zrobiło się cicho, sennie i leniwie - przeciwnie do życia realnego. Już jutro jadę na Słowację po odbiór moich oprawionych obrazków. Wyszydełkowałam też kilka zabawek i poszły w ruch koraliki. Będzie co pokazywać ;)

piątek, 30 czerwca 2017

Wakacje czas zacząć

Na początku sprostowanie. Wakacje mają dzieci, nie ja. Teraz jest bardzo intensywny czas w szkole, chociaż bez uczniów. Nie mam zamiaru rozpisywać się na ten temat.
Chcę natomiast napisać o swoim pomyśle zachęcania uczniów do wytężonej pracy. Niektórym nie wystarcza fakt poszerzenia swojej wiedzy lub choćby otrzymania dobrej oceny. Ale zachęta w postaci zdania "Każdy, kto będzie miał na świadectwie co najmniej czwórkę, weźmie udział w losowaniu zakładki wykonanej przeze mnie." podziałała na większość. W efekcie połowa klasy była uprawniona do losowania. Stwierdziłam więc, że jedna zakładka to za mało i przyniosłam trzy.
Oto one:

A to uradowani zdobywcy nagrody (uzyskałam zgodę na publikację wizerunku):

Jednakże jeden z uczniów nie miał szansy na udział w losowaniu, bo od marca boryka się z ciężką chorobą. Dla niego powstała więc zakładka specjalna:



poniedziałek, 5 czerwca 2017

Szydełko tunezyjskie dla początkujących - zadanie nr 1

Zgodnie z poleceniem Bevy - mojej wirtualnej nauczycielki - wykonałam zadanie nr 1. Zwróciłam uwagę na szybką robótkę, bo rodzina żaboli teraz rodzi się w mojej pracowni i nie chciałam osierocić ich na długo. Powstał kubraczek na kubek do kawy. Nie wybierałam najprostszego ściegu, bo takim już zrobiłam sobie kapcie (klik). Zdecydowałam się na inny ścieg - "oczka prawe", które faktycznie wyglądają, jak ścieg dżersejowy na drutach. Robótka ma dużą tendencję do wywijania się, dlatego cały prostokąt obrzuciłam dookoła półsłupkami. Pomogło, ale tylko trochę. Jeszcze ozdobny guzik i zadanie odrobione. Ciekawe, jak oceni mnie moja "masterka"? Może następnym razem zrobię coś większego?



czwartek, 1 czerwca 2017

Bransoletka z Pasartu nr 3 i kolczyki

U mojej młodszej pociechy zaczął się sezon osiemnastkowy. Nie odmówisz dziecku, kiedy delikatnie daje do zrozumienia, że w ramach obowiązków matczynych wobec PRAWIE dorosłej córki mieści się robienie biżuterii dla koleżanek. A ponieważ Pasartowe bransoletki są teraz u mnie namber łan, to powstała taka sobie oto nowa:
a do niej kolczyki do kompletu:



















Nawet dwie damulki zdecydowały się je przymierzyć:

 


















Jak to się wszystko ładnie zapakowało, to aż sama się zdziwiłam, że zrobiłam taki ładny prezent.

wtorek, 30 maja 2017

Złap licznik - rozstrzygnięcie.

I już wszystko wiemy 😎. Licznik złapała Bożenka. Oto dowód:
Czekam zatem na namiary pocztowe. 
Małą czcionką dopiszę, że mam duszę na ramieniu. Wszak wysyłam swojego stworka do Mistrzyni szydełka. Jak oceni moją pracę? Mam nadzieję, że się nie rozczaruje 😉

sobota, 27 maja 2017

"Kwiat jabłoni"

Każdy, nawet początkujący, botanik może mi wytknąć, że to nie jest kwiat drzewa, którego szlachetną nazwę wymieniłam w tytule. Zdecydowałam jednak, że ta broszka otrzyma takie imię i już. 
A wygląda tak:


wtorek, 23 maja 2017

Bransoletka z Pasartu nr 2

Zachęcona licznymi pochwałami (klik) ochoczo zabrałam się do tworzenia kolejnych bransoletek wg kursu z Pasartu.
Jako druga powstała taka:




Będą następne ;)

U nas jest teraz taka pogoda: