O mnie

Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, wyplatanie z papierowej wikliny, malowanie na tkaninie, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

sobota, 23 sierpnia 2014

Moja ENYA zmalała...

... o połowę. Stało się to, czego się obawiałam. Po sterylce, o której pisałam tutaj, i tutaj sierść suni zmieniła się bardzo. Wyrósł jej paskudny watowaty, zrudziały podszerstek. Utrata prawie całej urody nie jest fajna. W dodatku zaczęła się drapać i tak skołtuniła całe futerko, że już nie wiedziałam, co robić. To znaczy wiedziałam, tylko to trochę droga sprawa. W końcu po konsultacjach z rodzinką zainwestowałam w furminator, który okazał się wart swojej ceny. ENYA straciła większość podszerstka, odzyskała piękny wygląd i przestała się drapać.



 Tyle "waty" miała na samym tylko grzbiecie.
A to wyczesałam z jej uszu.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Wesele było hejże, hej!

Moja starsza córka wyszła za mąż. Na początku tego miesiąca. Wydarzenie tyleż szczęśliwe, co stresujące dla mnie, bo był to dzień, kiedy moja kochana córeczka wyprowadziła się do innego domu.
Wcześniej jednak trzeba było zrobić biżuterię dla niej, dla jej druhen i oczywiście dla mnie :)
Dzisiaj mogę zaprezentować tylko to, co zrobiłam dla siebie, bo reszta została obfografowana przez fotografa z każdej strony. Oczywiście byłam na tyle przezorna, że uzyskałam pozwolenie autora na publikację jego pracy na moim blogu. Teraz czekam na jego zdjęcia i nie wiem ile to jeszcze potrwa. Dlatego będą co najmniej dwa posty dotyczące wydawania mojej córki za mąż.
A teraz do rzeczy. Zrobiłam dla siebie naszyjnik, który z założenia miał być "strojny" i "na bogato". Sukienkę miałam dość prostą, więc miał on być całą ozdobą weselną.
A powstawał tak:





Nie kombinowałam już z kolczykami i bransoletką, bo co za dużo, to nie zdrowo.
A w tę sobotę znowu idę na wesele (już trzecie w tym miesiącu). Tym razem mam niebieską sukienkę. Zrobiłam więc dla siebie "coś na szyję", "coś na rękę" i "coś do uszu". A wygląda to tak:


Po wielodniowej przerwie wróciłam do dziergania wymiankowego sweterka i zrobiłam go już do pachy. Teraz rozdzielę go na rękawy i korpus i zacznę najpierw dziergać rękawki.

niedziela, 13 lipca 2014

Inny kolor

Znacie tę reklamę, kiedy facet wchodzi do sklepu z farbami i trzyma łososia w ręku?



Jakbym widziała własnego męża. Zero wyobraźni kolorystycznej. Dlatego już od KILKU miesięcy przygotowywałam go na zmianę koloru w salonie. W końcu zgodził się.
Pierwszy problem pojawił się, kiedy pokazałam we wzorniku, jaki kolor należy przygotować. Drugi - znacznie poważniejszy - kiedy przemalował dwa paski na ścianie. Wydawało się, że albo ja będę musiała się wyprowadzić, albo on się wyprowadzi, albo przez najbliższe cztery lata będę wysłuchiwać, że musimy mieszkać w "trupiarni". Na szczęście po zakończeniu malowania mąż przyznał, że dobry miałam pomysł. Może następnym razem bardziej mi zaufa przy zmianie koloru na ścianie?
W każdym razie - było tak:


A teraz jest tak:





czwartek, 3 lipca 2014

Jestem, jestem...

Nie zginęłam, tylko realizuję pewien projekt, o którym (mam nadzieję) niedługo napiszę. Na razie nie zdradzę, co to jest. 
Dzisiaj będzie o moich prosiaczkach. Bo, jak tak sobie siedzę cichutko przy biurku, to moje świństewka trochę się mną nudzą i od czasu do czasu mam takie obrazki:






<------Hania




                             Sabinka------>



Prawda, że są słodkie? Trochę nudzą się biedulki, bo aura nie pozwala na harce w ogródku. Na szczęście zapowiadają poprawę pogody i będzie można znowu wychodzić na zewnątrz.

środa, 25 czerwca 2014

Wymiankowe postępy I

Wydziergałam już prawie 10 dag nitki. dość fajnie się nią pracuje. Jakby mi tak dalej szło, to skończyłabym szybko. Teraz koleżanka musi zatwierdzić początek. Jak się projekt spodoba, to biorę się dalej do pracy.
To, co już mam, wygląda tak:
Może być? Podoba się komuś?

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Imieninowy prezent

Jedna z moich koleżanek, taka "realna", nie wirtualna tym razem, para się malowaniem ikon. Zawsze myślałam, że ikony, to się pisze, a nie maluje, ale właśnie ta koleżanka wyjaśniła mi, że tak naprawdę powinno się mówić maluje. Podobno pomyłka bierze się ze słabej znajomości języka rosyjskiego.
Nie ważne. Otóż zawsze podobał mi się jeden motyw, czego nie ukrywałam przed Gosią. Nigdy jej jednak nie prosiłam o namalowanie ikony dla mnie. Myślałam sobie, że jak zasłużę, to kiedyś dostanę jakąś ikonę. Nie przypuszczałam, że dostanę tę, która podoba mi się najbardziej. I w końcu... w tym roku na moje imieniny koleżanka zrobiła dwie takie ikony (tylko z różnym tłem). Ja dostałam taką:
Prawda, że jest piękna?
A druga jest taka:
 
Jakby tego było mało, to w ogródku zakwitły moje ukochane piwonie:
Od starszej córki z narzeczonym dostałam książkę H. Cobena "Sześć lat później", a młodsza pociecha zrobiła dla mnie tort pischinger - mniam, mniam.
Takie miałam w tym roku imieniny.


sobota, 21 czerwca 2014

Nowy projekt wymiankowy

W wirtualnej rozmowie z jedną z moich koleżanek urodził się pomysł, by zrobić pewna wymiankę. Moim zadaniem jest wydzierganie sweterka z takiej bawełny:



Od razu dziarsko przystąpiłam do dziergania próbki. Użyłam drutów KP 3,25 mm i 3,5mm. Wyszło coś takiego:





 Wpadłam na pomysł, by jeszcze spróbować drutów 4 mm i dorobiłam kolejne rzędy:
















Potem to wszystko jeszcze obfociłam pod światło:


 I wreszcie podjęłam decyzję czym i jak robić. Teraz siedzę nad tabelką samoliczącą raglan IntensywnieKreatywnej, a także rysuję setny raz, jak zrobić rzędy skrócone, coby podkrój szyi ładnie wyszedł. Moja zaś bluzeczka na razie sobie troszkę odpocznie. I tak powoli przyrasta na długość, bo druty 2,5 mm są napraaawdę cieniutkie. Mam jej już tyle:


środa, 18 czerwca 2014

Czerwcowe potwory

Chyba w każdej rodzinie funkcjonują specjalne słowa, zdania, czy hasła, które są zrozumiałe tylko dla członków tej rodziny. U nas jest tego dosyć dużo. Można powiedzieć, że mamy własny "rodzinny slang". Jednym z określeń, które pojawia się w czerwcu, a kończy we wrześniu to: POTWORY. Wymyśliły go moje dzieci, kiedy były już na tyle duże, że zatrudnialiśmy je do pomocy przy robieniu PRZETWORÓW, czego nie lubiły. Tegoroczne potwory rozpoczęły się od konfitur truskawkowych. Zapraszam na degustację :)








środa, 11 czerwca 2014

Uroda prostoty

 Prościutki sznureczek, ale za to z prawdziwych pereł jest tym, co elegancka kobieta kocha najbardziej. Taki prosty, ale zrobić go nie było łatwo, bo otworki w perłach były mniejsze niż w koralikach toho nr 15/o. Koleżanka jest zadowolona, ja także.


Z kronikarskiego obowiązku przedstawiam też kolejną bransoletkę flat spiral, którą zrobiłam w prezencie dla szwagierki:



niedziela, 8 czerwca 2014

Nie miała baba kłopotu...

... kupiła sobie krosno. O takie:


Od razu trzeba je wypróbować, więc na początek coś łatwego - bransoletka dla dziewczynki z jej imieniem. Na trudniejsze rzeczy przyjdzie czas w lecie.
A jeśli chodzi o top dla mnie, to okazuje się, że są trudności z kupnem drutów 2,5 mm. Tak w ogóle, to można kupić, ale jeśli chce się (a ja oczywiście chcę) kupić dokręcane do żyłki, firmy KP lub HH, to nie ma :( Przeszukałam znane mi sklepy internetowe + allegro + ebay i nie znalazłam.
Po sugestii Basi N. z komentarza do tego wpisu znalazłam w domu druty odpowiedniego rozmiaru, ale króciutkie - do skarpetek. Można było zrobić próbkę, co od razu uskuteczniłam i wynik był dość zadowalający.
Oto ta próbka:

Czy wśród moich miłych gości jest ktoś, kto mógłby mi pomóc?
Będę wdzięczna za namiary na sklep, gdzie można kupić lub ofertę odkupienia używanych, jeżeli nie używasz.

środa, 4 czerwca 2014

Dziewiarska porażka

                                      Spodobał mi się taki topik:

















Mam fajną bawełnę z poliamidem w delikatnym fioletowym kolorze, więc pomyślałam,  że zrobię sobie na lato taki prosty udzierg. 
No, i zaczęły się schody. Ja naprawdę staram się robić ściśle ten ściągacz, a te oczka wychodzą tak, jakbym wiosłami je dziergała, a nie drutami nr 3 (producent zaleca 3,5 do 4 mm). Z daleka jeszcze jako tako to wygląda:

















ale, jak się dokładniej przypatrzy, to aż zgroza ogarnia












I jeszcze te oczka, które przerabiam razem są takie brzydkie...
















Nieeeee, tak nie może być! Idziesz brzydactwo do sprucia. 
Może zamiast ściągacza podwójnego zrobić fałszywy angielski? O taki?
                                             Film z kanału Iwony Eriksson
Czy mógłby mi ktoś doradzić?

piątek, 23 maja 2014

Wiosenny wypas

Po raz pierwszy w tym roku nasze "świństwo" miało możliwość skorzystania z wypasu bezpośredniego. W ogródku. Niby wiosna w tym roku przyszła wcześniej niż zwykle, ale pogoda dopiero teraz pozwoliła na wyniesienie świnek na zewnątrz. Do tej pory zielonką mogły się raczyć jedynie w domu, o co dbałam już od ponad miesiąca. Uzyskałam dodatkowe przyzwyczajenie naszych milusińskich - po usłyszeniu jakiegokolwiek szelestu uczynionego plastikową torebką, który kojarzy się prosiakom z podaniem pysznej, soczystej trawy, podnoszą taki raban, że uszy odpadają.