O mnie

Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, wyplatanie z papierowej wikliny, malowanie na tkaninie, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

piątek, 10 kwietnia 2015

Pierwsza serwetka filetowa

Ja wiem, że Ameryki nie odkryłam, ani nawet nie zrobiłam niczego trudnego. Jednak jest to moja pierwsza w życiu zrobiona serwetka na szydełku, więc cieszę się z niej, jak małe dziecko z lizaka. Przez trzy dni odstresowałam te nieszczęsne niedobranie koloru do obrazka. Zrobiłam coś fajnego i wracam już do mojego wyszywania.


Tę serwetkę robiłam wg videotutka składającego się z 6 filmików. A tutaj (klik) jest link do napisanego schematu tej serwetki.
Oto pierwszy z filmików:

czwartek, 9 kwietnia 2015

Przepis dla Basi N.

Żałuję, że nie mogę poczęstować Cię, Basiu, tymi (klik) drożdżówkami. Mogę jedynie zaserwować Ci przepis, wg którego moja Krysia upiekła te słodkości.
SKŁADNIKI:
Ciasto
220 ml mleka
40 g drożdży prasowanych
10 dag cukru
0,5 kg mąki tortowej
80 g masła
1 jajko
0,5 łyżeczki soli
białko z jednego jajka

Masa serowa
1 jajko
70 g cukru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
0,5 kg sera białego (twarogu)
10 dag śmietany 18%

WYKONANIE
Ciasto
Z podanych składników wyrobić ciasto, nakryć czystą lnianą ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Następnie uformować gruby wałek, podzielić go na krążki, z których ulepić placuszki o średnicy około 10 cm, znowu zostawić do wyrośnięcia przez około 30 min. Następnie na środku każdego placuszka uformować wgłębienie.
Masa serowa
Utrzeć jajko z cukrem i cukrem wanilinowym. Ser zmielić, dodawać stopniowo do ucieranego jajka, wymieszać ze śmietaną. Wypełniać masą serową wgłębienia w placuszkach. Posmarować placuszki białkiem i piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni C przez 20 minut. Podawać po ostudzeniu (jeżeli jakieś jeszcze zostaną).

SMACZNEGO

Wielkanocna wymianka

Moje orawskie jajko (klik) powędrowało, jako główna część prezentu wielkanocnego, do Alicji Sz. Natomiast ja od Ali dostałam ślicznego wyszywanego kurczaczka w towarzystwie słodkości.
Dodając do tego kokoszkę, którą dostałam od Uli (klik), to chyba dostałam teraz więcej prezentów niż pod choinkę w czasie ostatnich Świąt Bożego narodzenia ;)

wtorek, 7 kwietnia 2015

Za siedmioma górami...

Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, za siedmioma morzami, za siedmioma lasami, za siedmioma drogami i jeszcze trochę dalej niż północ w maleńkim domku na kurzej stopce mieszkała sobie Baba Jaga. Pewnego dnia wyszła ze swojego domu, spojrzała w niebo i rzekła: "Cholera jasna! Dlaczego ja tak daleko mieszkam?"

Skomentowałam na forum pracę koleżanki, którą wykonała na kiermasz wielkanocny. Napisałam, że żałuję, iż nie mogę nabyć owego cudeńka, bo mieszkam zbyt daleko. Dwa dni przed świętami dostałam od niej wielką kopertę, w której znalazłam to żółte coś:
W środku była jeszcze kartka z życzeniami i dopisek, że to jest z racji dalekiego mieszkania. 
Warto mieszkać daleko, prawda?

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Wielkanocne jajo na orawską modłę

W zeszłym roku na choinkę zrobiłam takie (klik) orawskie bombki. Czytelniczki bloga uznały, że są ładne. Podobały się także moim koleżankom z forum Haftowanko. Dlatego, kiedy zorganizowano wielkanocną wymiankę świąteczną postanowiłam, że wykonam pisankę w orawskim stylu. Wykonałam takie jajo:

Podoba się Wam?

sobota, 4 kwietnia 2015

Życzenia na Wielkanoc

 

Niech Zmartwychwstanie Pańskie, 
które niesie odrodzenie duchowe, 
napełni Was spokojem i wiarą. 
Niech da siłę w pokonywaniu trudności i pozwoli 
z ufnością, nadzieją i optymizmem 
patrzeć w przyszłość.

Radosnych Świąt Wielkanocnych 
oraz smacznego święconego jajka 
w gronie najbliższych 
życzę wszystkim Czytelnikom
 Jola z Caviarni

środa, 1 kwietnia 2015

Drożdżówka z serem

I to nie jedna! Moja młodsza córka po raz pierwszy w życiu upiekła przepyszne drożdżówki z serem. Jedna z nich nawet nie doczekała w całości, by ją porządnie "obfocić". 


Starsza pociecha bardzo skrytykowała fakt, że opychamy się słodkościami. Mądrala - była 100 km dalej i nie czuła tego zapachu. Zmieniła zdanie, kiedy wkrótce nas odwiedziła. Krysia naszykowała już kolejną porcję. Wtedy okazało się, że temu aromatowi i - przede wszystkim - smakowi naprawdę trudno się oprzeć :)

wtorek, 31 marca 2015

Najlepszy pomocnik ślepawej rękodzielniczki

Dzisiaj napiszę o moim nowym pomocniku.

Okulary korekcyjne używam do pracy już od jakichś ośmiu lat. Do czytania, pracy przy komputerze, oglądania zdjęć i tym podobnych czynności nadają się idealnie, ale krzyżykowanie, albo gorzej jeszcze - praca z koralikami w rozmiarze 11/o lub nawet 15/o to już całkiem insza inszość. Dlatego, kiedy zobaczyłam to cudeńko w sklepie od razu postanowiłam, że mieć go muszę i basta! Cena nie była odstraszająca, więc nabyłam szybciutko i założyłam do pracy. R E W E L A C J A - tyle mogę napisać. Na początku musiałam przywyknąć do niewielkiego pola widzenia, ale koniec końców wyszło mi na dobre, bo mogę sobie nawet zerkać na TV znad robótki i nie muszę ściągać tych okularów. Mogę sobie też podnieść "przyłbicę".

 







Mogę ustawić sobie szkła w odpowiednim położeniu. 

Szkła powiększające są wymienne i należy dobrać sobie odpowiednie do warunków i odległości, na jakiej lubimy pracować. A dobre też jest to, że wbudowana lampka oświetla moje miejsce pracy. Do tej pory targałam ze sobą wszędzie lampę ze szkłem powiększającym, a teraz nie muszę. Kocham mojego nowego pomocnika robótkowego.

środa, 25 marca 2015

I już mnie wkurza

Ten nowo wyszywany obraz mnie wkurza. Chociaż właściwie obrazek niczemu nie jest winny, tylko ja, ja sama i nikt inny. Tak to jest, jak się dobiera kolory wieczorem, bo chciałoby się jak najszybciej chwycić za igłę. Wydawało mi się, że mam tego koloru tyle, że mogłabym zakrzyżykować pół piętra w bloku wielorodzinnym, a po zużyciu całego motka - 8 metrów!!! - przekonałam się, że mam tylko trzy takie motki, a pozostałe są tylko BARDZO do nich podobne. Jednak w dziennym świetle wyraźnie widać różnicę. I gdybym nie musiała używać tego koloru na dużej jednolitej powierzchni, to zmieniłabym na podobny kolor i nikt nie zorientowałby się, że brakło nici. A teraz będę pruć pół kilometra kwadratowego i kląć na siebie w duchu, a co jakiś czas nawet głośno sobie wymyślać. Aha, bo jeszcze zapomniałam dodać, że dokupienie tego odcienia nie wchodzi w rachubę, bo nitka jest prezentem od znajomej z USA, która sprowadziła ją chyba z Węgier, czy jakoś tak. W każdym razie w Polsce nie kupię, a sześciu motków sprowadzać nie będę. Wrrrr, grrrr, wrrr
Na tych zdjęciach:



już widać, że pruję.
Zrodziła się jednak w mej głowie nowa myśl: "A może by tak darować sobie wyszywanie na kanwie gobelinowej, wziąć piękną cieniowaną aidę (wszak mam taką!) i w ogóle nie wyszywać tła?"
Hm, mam teraz myślenice... Ta myśl jest bardzo natarczywa... Nie chce mnie opuścić... Chyba się jej poddam...

niedziela, 22 marca 2015

Przed dłuższą przerwą

Przypuszczam, że przez dłuższy czas nie stworzę żadnej biżuterii. Wróciłam bowiem do swoich ukochanych krzyżyków. Nie, nie nie jest to caviś, którego można podziwiać tutaj po prawej stronie w miejscu z moimi postępami i który od dawna czeka na dokończenie pracy. Czeka i czeka i jeszcze poczeka sobie trochę. Rozpoczęłam pracę nad czymś całkiem nowym - dużym  z licznymi kolorami, ale owianym tajemnicą. Jedyną moją obserwatorką w czasie pracy jest moja młodsza córka. Kibicuje mi i ocenia postępy. Reszta świata zobaczy obrazek po zakończeniu wyszywania.
Tymczasem pokażę bransoletkę, którą zrobiłam dla Krysi, a której poprzedniczki prezentowałam TU-klik i TU-klik

czwartek, 19 marca 2015

Prezent imieninowy

Moja córka w marcu obchodzi imieniny. Staram się uzgadniać z nią, co chciałaby dostać w prezencie. Jeżeli oznajmia, że nie ma akurat żadnych życzeń, to też nie mam problemu, bo w naszej rodzinie najlepszym prezentem jest dobra książka. W tym roku książkę kupiła sobie sama - już miesiąc wcześniej - ale i tak zapytałam ją, czy chciałaby jeszcze coś dostać ode mnie. Dziewczynka poprosiła o kolczyki. Ma ich dość sporą kolekcję, więc nie była to prosta sprawa: wymyślić coś, czego jeszcze nie ma. Trochę pomyślałam i postanowiłam dorobić do bransoletki, którą od dawna posiada:

coś do kompletu. 
Powstały ogromne kule, które jednak nie są ciężkie, bo wypełnione kulką styropianową o średnicy 18 mm. Opleciona szydełkiem wg następującego porządku:
1okr.: 5 koralików złotych
2okr.: 10 koralików białych
3okr.: 20 koralików złotych 
4okr.: 20 koralików białych
5-10okr.: po 30 koralików na przemian złotych i białych
11okr.: 20 koralików złotych
12okr.: 20 koralików białych 
13okr.: 10 koralików białych 
14okr.: 5 koralików złotych 
Koraliki Toho 11/o w kolorze białym i złotym. Używałam nici do szycia jeansu i szydełka nr 0,95 mm.
Oto efekt:

wtorek, 17 marca 2015

Biżuteria pożądana

Coraz częściej zgłaszają się do mnie koleżanki, które chciałyby ozdabiać swoje dekolty, nadgarstki i uszy ozdobami wykonanymi przeze mnie. To dla mnie bardzo ważna informacja. Sądzę, że każdy chciałby robić coś, co podoba się nie tylko jemu, ale zostanie też docenione przez innych. Nie jestem wyjątkiem. Skoro więc ktoś prosi mnie o zrobienie bransoletki, czy naszyjnika, to znak dla mnie, że podoba się to, co "sobie tam dłubię" (tak mawia mój mąż o mojej pracy rękodzielniczej). Z radością wykonuję więc różne drobiazgi dla koleżanek wirtualnych i "realnych", a w zamian za to jestem przez nie obdarowywana tym, co one dla mnie wykonują. Dzisiaj pokażę Wam, co jutro poleci do Marysi:



 O robieniu takiego smoka pisałam już TUTAJ - klik
 Jak zrobić gąsieniczkę możecie poczytać TU-klik 
Ta prezentowana tutaj jest szersza od opisanej wcześniej - na osiem koralików w rzędzie i ma wzorek.
Uwaga, uwaga! 
Informuję, że to jest mój setny opublikowany post

U nas jest teraz taka pogoda: