O mnie

Moje zdjęcie
Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

Obserwatorzy

sobota, 17 lutego 2018

Śpiworek

Skończyłam go dwa dni temu, ale dopiero teraz mam chwilkę, żeby się nim pochwalić. Nieskromnie powiem, że mi się udał.



Mama Jasia zażyczyła sobie, żeby był ciemno zielony (śpiworek, nie Jaś). Wykorzystałam więc włóczkę "Puchatek" w kolorze nr 62. Używałam drutów nr 4,5 mm - zgodnie z zaleceniem producenta, ale gdyby to nie był śpiworek, to wzięłabym grubsze druty, bo dzianina wyszła taka "zbita". Wykorzystałam 3 motki i zabrakło mi włóczki na  jeden boczny ściągacz. Musiałam dokupić jeszcze 10 dkg. 
Nabierałam oczka metodą tymczasową, 
 (To zdjęcie najlepiej pokazuje prawdziwy kolor śpiworka)

dzięki temu śpiworek jest dziergany w całości, ale w dwóch różnych kierunkach.
Warkocze z przodu


















i tyłu 


kierują się ku górze.
Rozkład oczek:
przód - 70 oczek (3 lewe, 8 prawych na warkocz, 2 lewe, 16 prawych, 2 lewe, 8 prawych na warkocz, 2 lewe, 16 prawych, 2 lewe, 8 prawych na warkocz, 3 lewe)
tył - dołożyłam jedno oczko ( 3 lewe, 8 prawych na warkocz, 2 lewe, potem po 3 prawe i 3 lewe, do ostatnich 13. oczek na drucie, które rozłożyłam - 2 lewe, 8 prawych na warkocz, 3 lewe). Warkocze krzyżowałam co osiem rzędów. Listewka zrobiona jest ściągaczem 3x3, a boczne listewki ściągaczem 2x2.
Znalazłam też fajny film,
który pokazuje, jak można zeszyć kapturek:
Z przodu jest listewka, dzięki której można teraz przysłonić twarzyczkę, a w przyszłości przedłużyć śpiworek:
I po raz pierwszy użyłam jedną z naszywek, które dostałam w prezencie od św. Mikołaja w zeszłym roku:

 Może być?

środa, 14 lutego 2018

BABCIA

Pewnie niektórzy już dawno się domyślili, że coś jest na rzeczy, bo od kilku miesięcy dużo dziecięcych gadżetów wykonywałam. 
A teraz właśnie pojawił się ten, dla którego to wszystko jest przeznaczone. Mój pierwszy, długo wyczekiwany 😍 WNUCZEK😍
I okazuje się, że nie przewidziałam, ile jeszcze potrzebnych rzeczy przydałoby mu się. W związku z tym już od wczoraj rzuciłam całą robotę i macham drutami bez opamiętania, żeby jak najszybciej zrobić śpiworek. Przód już jest:

 Resztę pokażę, mam nadzieję, już niebawem. Tyle na dzisiaj. Znikam, by dalej "drutować".
Ale się cieszę!!!!

wtorek, 30 stycznia 2018

Szydełko tunezyjskie dla początkujących - zadania nr 6 i 7

Nie zdążyłam w terminie wykonać zadania szóstego. Wiadomo - zdrowie. Po powrocie ze szpitala nie byłam w stanie i nawet mi się nie chciało. Tylko spałam i spałam. Jak już przestałam spać, to skupiłam się na powrocie do codziennych czynności, a robótki w ogóle mnie nie pociągały. Sama sobie się dziwiłam. Jednak chyba wracam do zdrowia na dobre, bo kuszą mnie igły, szydełka i druty, czyli... "znormalniam się" 😁
I chociaż regulamin nie wymaga tego ode mnie, to zrobiłam zadanie nr 6 - podstawka pod gorący dzbanek z herbatką. Pracy już nie mogę zgłosić osobiście, ale będę wdzięczna Przewodniczkom - bevie i Ranyi, jeśli zechcą uznać, że spełniłam wymagania.

A oto zadanie nr 7 - zakładka do książki - piórko. 

Robiłam już podobną zwykłym szydełkiem, 


dlatego byłam ciekawa, który sposób będzie dla mnie łatwiejszy. I okazuje się, że szydełko tunezyjskie wymiata. Szybciej, łatwiej i chyba efekt jest ładniejszy. 😉
Wykonując powyższe zadania posiłkowałam się:


środa, 17 stycznia 2018

Kapcie do szpitala

Wróciłam 😀
Mam nadzieję, że jesteście jeszcze ze mną. Teraz przechodzę rekonwalescencję, a teraz włączyłam komputer i od razu zaglądam na bloga. 
Dzisiaj powracam jeszcze myślami do czasu, kiedy musiałam spakować się do szpitala. Uznałam, że kapciuszki, których wciąż używałam w domu nie nadają się na "specjalne okazje". Rozmontowałam je całkiem i wszystko, z wyjątkiem podeszw, wyrzuciłam. Szybko zabrałam się do pracy. Zrobiłam takie coś:

W szpitalu jedna ze współpacjentek zauważyła moje wysiłki, by stworzyć coś ładnego, bo sama zawodowo zajmuje się produkcją pantofli domowych. Byłam dumna, kiedy pochwaliła moje rękodzieło.
A kapcie powstawały tak:




Witam nową obserwatorkę - Jolę Szczerek - rozgość się w mojej Caviarni.
Mięta - dziękuję za troskę o moje zdrowie.
Madzi Betlej dziękuję za przesłanie życzeń świątecznych na własnoręcznie wykonanej kartce. Byłam bardzo mile zaskoczona.

wtorek, 5 grudnia 2017

Grzechotka

Co zrobić, żeby wkurzyć tatę? Podarować jego synowi grzechotkę. Z początku tata będzie zadowolony (bo, że zachwycony, to nie mam złudzeń 😏 )Ale potem, jak sobie pomyśli, że "ta Małpa" zrobiła ją osobiście, to na pewno się zdenerwuje. Złośliwa nie jestem, ale jak mam do wyboru radość syna, czy spokój taty, to wybieram to pierwsze. 
Wyszydełkowałam to:
Jak zdążę, to jeszcze zrobię piłkę. Może tym udobrucham tatę...

A teraz znikam na trochę, bo jadę do szpitala na taką tam... operację (nie lubię tego słowa, nie lubię). Trzymajcie za mnie kciuki. Odezwę się po powrocie. Pa, pa...

czwartek, 30 listopada 2017

Metamorfoza kobiety-kota

A było to tak:
Jedna z naszych siostrzenic koniecznie chciała porozmawiać ze mną na osobności. Kiedy już wprowadziła mnie do swojego królestwa pełnego misiów i lalek, poinformowała z bardzo zatroskaną miną, że bardzo potrzebuje mojej pomocy. Otóż jedna z lalek musiała oddać swoje odzienie misiowi, a sama została golutka. I faktycznie - lalka goła była, ale niestety nie mogę napisać, że "jak ją producent stworzył". Na moje pytanie, co jej się stało padła odpowiedź, że to wina takiej jednej Julki, która postanowiła zrobić z niej kobietę-kota.

















W domu od razu chciałam zmyć tę kobietę-kota, ale środki, którymi dysponuję poddały się. Ja też. Wzięłam więc skarpetkę z pary, której nie używa moja córka


I zrobiłam z niej tak głębokie majteczki, by nie było widać ogona.
Dorobiłam do tego sukienkę w odpowiednim kolorze, a głowę zakryłam czapeczką. Makijaż, niestety, został.

Siostrzenica jest zachwycona (ja trochę mniej). Podobno nie rozstaje się z lalką nawet w trakcie posiłków. Czyli klientka zadowolona, a taki był cel.
Wczoraj w telewizorni ostrzegali, że do Polski wkroczy zima - najpierw na Śląsku, potem w Małopolsce. I zasmuciłam się, bo skoro zima u mnie jest już od tygodnia (nawet dzieci bałwany już ulepiły), to znaczy, że nie mieszkam w Polsce?
To tyle na dzisiaj - idę dalej chorować.

środa, 22 listopada 2017

Zabawka czy kocyk?

Nadal w temacie prezentów gwiazdkowych. Tym razem wyszydełkowałam... no, właśnie, co?
W założeniu miała być maskotka, ale chciałam, żeby można też było okryć dzieciątko. Powiększyłam więc część kocykową do mega rozmiaru i wyszło mi takie coś:





 Inspirowałam się tym filmem:


sobota, 18 listopada 2017

Pokłosie wystawy

Pisałam w poprzednim miesiącu o wystawie moich prac w Orawskiej Bibliotece Publicznej (klik). Do dzisiaj jestem zaskoczona zainteresowaniem,
jakie one wzbudziła. Zwiedzający szczególną uwagę zwracali na moje biżutki, których troszkę w gablotach się pojawiło. Kilka pań zapytało o możliwość zorganizowania warsztatów tworzenia biżuterii. Nauczanie mam we krwi od pokoleń i chociaż nie uważam się za koralikową specjalistkę, to jednak już coś tam potrafię. Dlatego chętnie zorganizowałam mini kursik. Zgłosiło się kilka pań dorosłych i dwie dziewczynki ze szkoły podstawowej. W czasie warsztatów wykonane zostały bransoletki, z których jedna nie jest sfotografowana, bo mama kursantki i jej młodsza siostra już nie mogły doczekać się, by zabrać dziewczynkę do domu😉
Oto kilka fotografii z naszych zajęć:






Bardzo dziękuję pani dyrektor Orawskiej Biblioteki Publicznej, za umożliwienie korzystania nam z czytelni biblioteki, w której odbywały się warsztaty.

czwartek, 16 listopada 2017

Sezon prezentowy

Niniejszym otwieram tegoroczny sezon na robienie prezentów gwiazdkowych. Na początek ośmiorniczka dla noworodka. Mama dzidziusia uważa, że ośmiorniczka wygląda trochę przerażająco, ale to nie jest prezent dla niej. Sądzę, że maluszkowi nie będzie przeszkadzał wygląd zabawki, a doceni miękkość bawełny, z której ośmiornica jest wykonana. Mama w końcu też doceni ten prezent - kiedy będzie musiała go wyprać. A będzie to mogła zrobić w wysokiej temperaturze i bez obawy, że kolorowe dodatki (ośmiornica jest ślepa jak kret) "puszczą farbę".
A prezent wygląda tak:



Ośmiorniczkę wykonałam wg przepisu z YouTube (klik)

niedziela, 12 listopada 2017

Podziękowanie

Jedna Pani z Poznania na Mordoksiążce napisała, że ma do oddania włóczki i zaprasza wszystkie chętne Poznanianki do zabrania ich sobie. Skomentowałam ten wpis, żałując, że dzieli nas duża odległość, bo chętnie przygarnęłabym trochę tych włóczek. A życzliwa dziewczyna przysłała mi wielką kopertę wypchaną po brzegi tymi włóczkami i nawet nie chciała, bym pokryła koszty przesyłki. Na kopercie był adres zwrotny, więc długo się nie zastanawiałam, zrobiłam bransoletkę i posłałam koleżance w podziękowaniu. Mam nadzieję, że przypadnie jej do gustu. A Wam jak się podoba?


piątek, 10 listopada 2017

Szydełko tunezyjskie dla początkujących - lekcja nr 5

Tematem piątej lekcji w szkole szydełka tunezyjskiego są wzory żakardowe. Postanowiłam zrobić sobie kapcie, bo stare już zbrzydły i czas najwyższy zastąpić je nowymi. Wybrałam bardzo ładny wzorek i kolory też niczego sobie. W czasie pracy zorientowałam się, że należy pruć (a jakże!). Niestety kapeć wychodzi zdecydowanie za mały. Nie wiem, czy zdążę do końca listopada z tym zadaniem, więc zgłaszam to, co wyszydełkowałam, bo wzorek jest, więc formalnie warunek zaliczenia lekcji został spełniony. Jeśli mi się uda zrobić większe kapcie do końca listopada, to najwyżej jeszcze raz zgłoszę wykonanie zadania nr 5 😉


środa, 8 listopada 2017

Wymianka "Memory"

Moje ukochane forum - Haftowanko - istnieje dłużej niż ja po sieci buszuję. Jego koleje były różne i kilka razy musiałyśmy zmieniać adresy. W czasach świetności dziennie pojawiały się dziesiątki wpisów, a może nawet setki? Jednakże od jakiegoś czasu cały wirtualny świat coraz bardziej zasysa FB i Instagram. Na Haftowanku zrobiło się pustawo... :( 
Adminka zadała pytanie, czy jest jeszcze sens płacenia za serwer, czy zwijamy żagle? I okazało się, że nie chcemy rezygnować z tego miejsca. Chociaż rzadko tu zaglądamy i nie dzieje się tak wiele, jak kiedyś, to chcemy, żeby istniało. W związku z tym zorganizowałyśmy zabawę wymiankową pt.: MEMORY.
Ja dostałam śliczną zakładkę do książki i całą górę słodyczy.



Ja do wysyłanych słodyczy dołożyłam takie skarpetki, których zrobienie zajęło mi cały tydzień:
Cały czas się bałam, czy utrafię w odpowiedni rozmiar, ale się udało.

U nas jest teraz taka pogoda: