O mnie

Moje zdjęcie
Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

Obserwatorzy

sobota, 22 lipca 2017

Skończony UFOk nr 2

Nie uwierzyłabym, gdybym o tym usłyszała, że tak długo można wyszywać portret ślubny własnego, rodzonego dziecka. Prawie trzy lata. Chyba wszyscy już zwątpili, że mi się uda. 
Zaczynałam z wielkim entuzjazmem, a skończyć nie mogłam, bo trochę serce straciłam do obrazka. Oczywiście wszystko to mea maxima culpa. Jak człowiek kombinuje, żeby sobie ułatwić, to w końcu przekombinuje. No i właśnie przekombinowałam. Zamiast wyszywać toto na ślicznej białej kanwie, zrobić eleganckie tło w postaci krzaczorów, na tle których dzieci pozowały, to ja sobie ułatwiłam, wybierając zieloną kanwę, która przypomina wspomnianą roślinność. Fajnie? Pewnie, że fajnie - ile mniej roboty! 
Każda hafciarka ma swój system wyszywania. Ja wyszywam kolorami, zaczynając od najciemniejszych. I na początku było super! Potem nie spodobał mi się kolor garnituru. Znalazłam więc w swoich zapasach piękny odcień granatu, który wydawał się idealny. Pod koniec marynarki zabrakło mi muliny. A to była stara Ariadna! Nowy numer ma całkiem inny odcień. Myślałam, że zapłaczę i będę musiała zaczynać od nowa. Na szczęście są wśród użytkowniczek znanego portalu społecznościowego dobre dusze i jedna z nich poratowała mnie swoimi resztkami starej numeracji Ariadny.
Najgorsze jednak miało dopiero nadejść. Kolory skóry zmieniałam kilka razy, ale to pikuś, bo kiedy prawie kończyłam, córka mówi mi: nie wiedziałam, że do ślubu szłam w szarej sukni. Myślę sobie o co jej chodzi? Używałam przecież śnieżnobiałej muliny i pilnowałam bardzo, żeby jej nie zbrudzić. Przyglądam się więc z daleka i z bliska, i racja - sukienka jest (o, nieeee!!!!) SZARA. To moje ułatwianie wyszło mi bokiem. Ciemne tło przebija spod spodu. Jak prasnęłam tym obrazkiem, to przeleżał ponad rok. Ale w końcu go skończyłam i nawet powieszę na ścianie. Tylko ta szarość będzie mnie prześladować już zawsze.


czwartek, 20 lipca 2017

Zabawa "Podaj dalej"

Właśnie otrzymałam od Basi z Krainy Robótek prezent:

 Dostałam śliczną serwetkę, koraliki i słodycze w ramach zabawy "podaj dalej". Zgodnie z jej regułami ogłaszam ją i ja. Pierwsze dwie osoby, które w komentarzu do tego posta napiszą, że chcą do niej przystąpić dostaną ode mnie prezent w ciągu roku od dnia dzisiejszego. W zamian będą zobowiązane ogłosić taką zabawę na swoim blogu.
A tutaj na razie zrobiło się cicho, sennie i leniwie - przeciwnie do życia realnego. Już jutro jadę na Słowację po odbiór moich oprawionych obrazków. Wyszydełkowałam też kilka zabawek i poszły w ruch koraliki. Będzie co pokazywać ;)

piątek, 30 czerwca 2017

Wakacje czas zacząć

Na początku sprostowanie. Wakacje mają dzieci, nie ja. Teraz jest bardzo intensywny czas w szkole, chociaż bez uczniów. Nie mam zamiaru rozpisywać się na ten temat.
Chcę natomiast napisać o swoim pomyśle zachęcania uczniów do wytężonej pracy. Niektórym nie wystarcza fakt poszerzenia swojej wiedzy lub choćby otrzymania dobrej oceny. Ale zachęta w postaci zdania "Każdy, kto będzie miał na świadectwie co najmniej czwórkę, weźmie udział w losowaniu zakładki wykonanej przeze mnie." podziałała na większość. W efekcie połowa klasy była uprawniona do losowania. Stwierdziłam więc, że jedna zakładka to za mało i przyniosłam trzy.
Oto one:

A to uradowani zdobywcy nagrody (uzyskałam zgodę na publikację wizerunku):

Jednakże jeden z uczniów nie miał szansy na udział w losowaniu, bo od marca boryka się z ciężką chorobą. Dla niego powstała więc zakładka specjalna:



poniedziałek, 5 czerwca 2017

Szydełko tunezyjskie dla początkujących - zadanie nr 1

Zgodnie z poleceniem Bevy - mojej wirtualnej nauczycielki - wykonałam zadanie nr 1. Zwróciłam uwagę na szybką robótkę, bo rodzina żaboli teraz rodzi się w mojej pracowni i nie chciałam osierocić ich na długo. Powstał kubraczek na kubek do kawy. Nie wybierałam najprostszego ściegu, bo takim już zrobiłam sobie kapcie (klik). Zdecydowałam się na inny ścieg - "oczka prawe", które faktycznie wyglądają, jak ścieg dżersejowy na drutach. Robótka ma dużą tendencję do wywijania się, dlatego cały prostokąt obrzuciłam dookoła półsłupkami. Pomogło, ale tylko trochę. Jeszcze ozdobny guzik i zadanie odrobione. Ciekawe, jak oceni mnie moja "masterka"? Może następnym razem zrobię coś większego?



czwartek, 1 czerwca 2017

Bransoletka z Pasartu nr 3 i kolczyki

U mojej młodszej pociechy zaczął się sezon osiemnastkowy. Nie odmówisz dziecku, kiedy delikatnie daje do zrozumienia, że w ramach obowiązków matczynych wobec PRAWIE dorosłej córki mieści się robienie biżuterii dla koleżanek. A ponieważ Pasartowe bransoletki są teraz u mnie namber łan, to powstała taka sobie oto nowa:
a do niej kolczyki do kompletu:



















Nawet dwie damulki zdecydowały się je przymierzyć:

 


















Jak to się wszystko ładnie zapakowało, to aż sama się zdziwiłam, że zrobiłam taki ładny prezent.

wtorek, 30 maja 2017

Złap licznik - rozstrzygnięcie.

I już wszystko wiemy 😎. Licznik złapała Bożenka. Oto dowód:
Czekam zatem na namiary pocztowe. 
Małą czcionką dopiszę, że mam duszę na ramieniu. Wszak wysyłam swojego stworka do Mistrzyni szydełka. Jak oceni moją pracę? Mam nadzieję, że się nie rozczaruje 😉

sobota, 27 maja 2017

"Kwiat jabłoni"

Każdy, nawet początkujący, botanik może mi wytknąć, że to nie jest kwiat drzewa, którego szlachetną nazwę wymieniłam w tytule. Zdecydowałam jednak, że ta broszka otrzyma takie imię i już. 
A wygląda tak:


wtorek, 23 maja 2017

Bransoletka z Pasartu nr 2

Zachęcona licznymi pochwałami (klik) ochoczo zabrałam się do tworzenia kolejnych bransoletek wg kursu z Pasartu.
Jako druga powstała taka:




Będą następne ;)

niedziela, 21 maja 2017

Złap licznik - wyjaśnienia

Ponieważ w poprzednim poście namieszałam, to teraz czuję, że muszę napisać następny. 
Najpierw potwierdzę łapaną liczbę. Jest to 66666. Dlaczego nie inna? Po pierwsze -  mam nadzieję, że padnie ona niedługo, a po drugie - ładnie wygląda.
A teraz specjalnie dla Bożenki:
Kiedy już zrobisz print screen, to sobie otwierasz Painta i naciskasz ten przycisk:
 Tam są dwie możliwości. Wybierasz "WKLEJ" i twój zapamiętany zrzut ekranu wpisze się jak obrazek, np. taki:
 
Potem robisz to, co pokazują kolejno strzałki 1,2,3 i masz gotowy obrazek, który można przesłać w poczcie:

Mam nadzieję, że teraz wyjaśniłam wszystko to, co poplątałam poprzednio.
Jeszcze raz serdecznie zapraszam do zabawy.

piątek, 19 maja 2017

Złap licznik

Takie rzeczy w ogóle się nie zdarzają. Innym się nie zdarzają. A jak jest wtopa, to zawsze ja. Ogłaszam zabawę na blogu i nie umiem sobie przeczytać, że jest ona niemożliwa do przeprowadzenia. Bardzo wszystkich przepraszam. Mam nadzieję, że nie zniechęci to tych, którzy chcieliby zapolować na licznik. Poniżej zostawiam drobnym druczkiem, to co już napisałam, ale oczywiście zmieniam liczbę. I teraz już nieodwołalnie polujemy na 
66666
Podoba mi się taka zabawa, chociaż mnie nigdy nie udało się "złapać licznika". Nie jest skomplikowana. Trzeba "złapać" konkretną liczbę w liczniku odwiedzin bloga, zrobić print screen i przesłać go na mojego maila. 
W mojej zabawie wygra ta osoba, która odwiedzi mojego bloga jako xxxxx gość (lub najbliższa po niej). Nagrodą będzie szydełkowa zakładka do książki wykonana przeze mnie. 
Poradnik, jak zrobić zrzut ekranu:  
1. Należy wcisnąć klawisz "Print Scrn", wtedy ekran skopiuje się do pamięci komputera. 
2. Teraz trzeba otworzyć dowolny program graficzny (może być Paint), wkleić do niego zapamiętany obraz, a następnie zapisać i voila - gotowe! Można wysyłać w mailu.
Serdecznie zapraszam.

sobota, 13 maja 2017

Bransoletka z Pasartu

Spodobał mi się kurs (klik) na bransoletkę z kryształków fire polish. Nie miałam takowych w odpowiedniej ilości. Postanowiłam użyć perełek. Efekt przerósł moje oczekiwania. Powstaną więc następne bransoletki.



poniedziałek, 8 maja 2017

Kolorki dla starszej pani

Pewna pani - siedemdziesięciotrzyletnia  - poprosiła mnie o zrobienie skarpetek w wesołych kolorkach, bo jej stopa marznie. Mam kilka włóczek skarpetkowych, ale wszystkie są ciemne. Zebrałam więc różne resztki, z którymi nie wiadomo, co zrobić i powstały takie tworki:

Przyznam, że przed wręczeniem zamówienia, miałam duszę na ramieniu, Obawiałam się, że są troszkę zbyt awangardowe dla pani w TYM wieku. A tu wielka niespodzianka. Skarpetki tak się spodobały, że szacowna Klientka zażyczyła sobie kolejne na jesień.

U nas jest teraz taka pogoda: