O mnie

Moje zdjęcie
Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czapka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czapka. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 stycznia 2019

Podwórkowa czapka

Czerwona czapka się spodobała. Kapelusz podarowałam. I znowu zostałam z gołą głową. Inna sprawa, że nie lubię nosić żadnych nakryć głowy. Jednakowoż zima do nas dotarła sroga. Włóczka "trawka" jest w zapasie, to czemu nie zrobić czapki podobnej do tej z poprzedniego posta, tylko w wersji dla statecznej matrony? Tym sposobem powstała czapka w innym kolorze z kudłatym otokiem. I już bardzo się nią cieszyłam, ale wrócił z pracy mąż. Skrzywił się i zapytał, czy na serio chcę nosić taką ozdobę na głowie ("w TWOIM wieku?"). No, i mnie tym zastrzelił. Czapkę noszę, ale tylko do odśnieżania podwórka 😒




 Witam nową obserwatorkę - Wandę Krystynę K. Czuj się swobodnie w Cichym Kąciku.

sobota, 19 stycznia 2019

Czerwona czapka

Czapka, taka trochę w stylu mikołajowym, "zrobiła się" jeszcze w grudniu. Tyle tylko, że nie było czasu, by ją sfotografować i przedstawić czytelnikom bloga. Teraz więc przedstawiam Państwu czapkę, w której po raz pierwszy w życiu pracowałam z włóczką typu "trawka". 



Wydawało mi się, że łatwiej mi będzie, kiedy wrzucę ją na druty. I miałam rację. Potem użyłam ją do projektu szydełkowego i nie było to dla mnie łatwe.

środa, 16 stycznia 2019

Kapelusz

Takie bieganie bez czapki i szalika nie mogło się dobrze skończyć. Tłumaczenie sobie, że to tylko dwa kroki od budynku do samochodu nie zaklęło rzeczywistości. Przeziębiłam się okrutnie i z zapaleniem zatok wylądowałam w łóżku z czterodniowym zwolnieniem lekarskim.
Po naszpikowaniu się lekami wzięłam do ręki szydełko, włóczkę z prezentu imieninowego, jeszcze w lecie otrzymanego i zabrałam się do pracy. Zrobiłam nowy kapelutek, bo ze starego zrobiła się już jakaś rozciągnięta szmatka.
Mój nowy kapelusz prezentuje się tak:





A w pracy pomógł mi ten film:
 

Wiadomość z ostatniej chwili: to już nie jest mój kapelusz. Muszę sobie zrobić nowy 😉

niedziela, 6 listopada 2016

Wiedeński szyk

Dzisiaj krótko, ale jak zawsze - robótkowo.
Pewna (półroczna bodajże) dama, mieszkanka Wiednia, niedługo będzie gościć przyjaciół jej Rodzicieli. Nie wypada przyjechać z pustymi rękami. Kupić kocyk? Śpioszki? To już było... Tym razem wybór padł na czapeczkę, ale nie taką, którą można nabyć w sklepie. Ma być jedyna, niepowtarzalna, słodka, śliczniusia i "no wiesz, taka jak ty potrafisz". No, moja córka, jak coś wymyśli, to aż strach się bać.
Zrobiłam czapeczkę, ale wyszła za mała ("nic się nie martw - druga koleżanka rodzi w lutym, to będzie jak znalazł, bo też jest dziewczynka"  -  ufff, nie trzeba pruć). Druga wersja prezentuje się tak:
 Trzydziestoletnia lalka Kasia zgodziła się być modelką. Chyba odwdzięczę się jej za to jakąś drobną rewitalizacją, czy renowacją - jeszcze sama nie wiem...
Krasnoludki, które przyszły i podziwiały, skakały z radości.
 Ciekawe, czy córka też będzie?...