O mnie

Moje zdjęcie
Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

Obserwatorzy

środa, 30 listopada 2016

Zapiekana koronka

W ten właśnie sposób przetłumaczyłam sobie nazwę tego naszyjnika - "Scalloped lace". Wykonałam go w dwóch wersjach kolorystycznych:


Posiłkowałam się tym wzorem ze strony
http://beaddiagrams.com:

wtorek, 29 listopada 2016

Mikołajowe danse macabre

Podobno Mikołaj kupuje prezenty dla tych, którzy są grzeczni w różnych miejscach na całym świecie. Nie wiem... ale u mnie zamówił liczną gromadkę zakładek. Ponieważ lubię Gościa, to wyszydełkowałam dla niego całą górę rzeczonych przedmiotów.


I teraz to już mogę śmiało powiedzieć: "Dosyć - już nie mogę patrzeć na zakładki!" 








Teraz zrobię sobie przerwę w ich tworzeniu. I coś mi mówi, że będzie to dosyć długa przerwa.

piątek, 25 listopada 2016

Wymianka na 9. urodziny Złotych Rączek

Lubię robić prezenty, dlatego chętnie zgłaszam się do różnych wymianek. Tym razem okazją są urodziny forum Złote Rączki.
Dla wirtualnej koleżanki przygotowałam prezent, do którego włożyłam naszyjnik i bransoletkę:

Od innej koleżanki dostałam takie cuda:







poniedziałek, 21 listopada 2016

Konkurs

Kliknij w obrazek poniżej
Kliknij w obrazek

czwartek, 17 listopada 2016

Dentysta sadysta

Dzisiaj, by napisać post, muszę cofnąć się 25 lat wstecz. Zdarzyła się wtedy rzecz straszna dla mnie. Paskudnie ukruszyłam sobie zęba i to w dodatku na owsianym ciasteczku, które sama wyprodukowałam. Straszne to było z dwóch powodów: "po pierwsze primo" - byłam młoda i głupio tak wcześnie stracić zęba, "po drugie primo" - i to na własnym ciasteczku?!!! 
Moje dziecię miało wtedy trzy miesiące i dzięki temu nie musiałam czekać w kolejce do dentysty. Pani doktor przyjmowała mnie poza kolejką, a dłuuuga ona była, że hej! (kolejka, nie pani doktor)
Dostałam koronę na złamanego zęba i miałam ją aż do teraz. Ząb ponownie się złamał... 
I tu się zaczyna właściwy wpis. Moje dziecko - teraz już dentystka - podjęło się wykonania implantu, bo "miałaś, mamo, szczęście w nieszczęściu, że złamałaś tego zęba nad kością. Można będzie zrobić impalnt". Tylko, że mój ząb jest jakiś nietypowy i ciężko idzie leczenie kanałowe. 
Jak dla mnie to w ogóle jest jeden wielki kanał. Córka stresuje się, że długo to trwa (3,5 godziny jedna wizyta!), ja stresuję się, że córka się stresuje. Jedynie pan doktor, opiekun stażu, jest zadowolony - "dobrze się stało! Pani córka nabierze doświadczenia, a pani będzie miała wykonaną dobrą robotę, bo córka solidna jest."
 Kiedy wyszywałam jej tego zęba na fartuszku, to sobie obiecałam, że nigdy nie będę jej pacjentką. A teraz potwierdziło się powiedzenie "nigdy nie mów nigdy". Tym optymistycznym akcentem kończę wpis nie do końca robótkowy.

środa, 16 listopada 2016

Mała modelka

Zadowolona mama młodej damy udzieliła mi zgodę na pokazanie, że czapeczka jest w sam raz. Cieszy mnie to, że trafiłam z rozmiarem i zrobiłam coś, co podoba się na tyle, by tego używać. 
Nieskromnie domagam się, by każdy przyznał, że dziewczynka wygląda rewelacyjnie w tej czapusi.

Ach, chciałabym już być babcią... ;)

niedziela, 6 listopada 2016

Wiedeński szyk

Dzisiaj krótko, ale jak zawsze - robótkowo.
Pewna (półroczna bodajże) dama, mieszkanka Wiednia, niedługo będzie gościć przyjaciół jej Rodzicieli. Nie wypada przyjechać z pustymi rękami. Kupić kocyk? Śpioszki? To już było... Tym razem wybór padł na czapeczkę, ale nie taką, którą można nabyć w sklepie. Ma być jedyna, niepowtarzalna, słodka, śliczniusia i "no wiesz, taka jak ty potrafisz". No, moja córka, jak coś wymyśli, to aż strach się bać.
Zrobiłam czapeczkę, ale wyszła za mała ("nic się nie martw - druga koleżanka rodzi w lutym, to będzie jak znalazł, bo też jest dziewczynka"  -  ufff, nie trzeba pruć). Druga wersja prezentuje się tak:
 Trzydziestoletnia lalka Kasia zgodziła się być modelką. Chyba odwdzięczę się jej za to jakąś drobną rewitalizacją, czy renowacją - jeszcze sama nie wiem...
Krasnoludki, które przyszły i podziwiały, skakały z radości.
 Ciekawe, czy córka też będzie?...

środa, 19 października 2016

Kozaki

Były już kapcie prościutkie w robocie, były klapki w ciapki, balerinki dla panny młodej, były trampki i półtrampki dla moich mężczyzn. Teraz zrobiłam wreszcie coś dla siebie - kozaczki. Nie było łatwo. Przepis na nie wypatrzyłam na YT już dawno, ale zanim zdecydowałam, że je zrobię, autorka filmu postanowiła, że trzeba za niego zapłacić. Wrrr. Kupiłam film. Długo szukałam podeszw i znalazłam tylko takie do espadryli. Kupiłam je. I tu muszę dodać, że uważam je za najsłabsze ogniwo całego przedsięwzięcia. Następnie wybrałam włóczkę - Diva Stretch (92% mikrofibra - 8% elastik; 400m/100g; kolor nr 348 - pojedyncza nitka na cholewce) i Diva (podwójna nitka na stopie).
Siadłam, wycięłam wkładkę z filcu, podziurawiłam szydłem i zabrałam się za szydełko (Clover 2,25 mm). Robota, jak robota, ale powiem wam, że najbliżsi potrafią człowieka zniechęcać. "Mamo, co to robisz? Ja bym w takich nie chodziła...", "Będziesz wyglądać obciachowo...", "W twoim wieku nie wypada..." itd. itp. Tylko mąż przyglądał się i nic nie mówił, w końcu zapytałam i jego o zdanie. Odpowiedział, że projekt go intryguje i nie widział jeszcze nikogo w szydełkowych butach na ulicy. "No, to mało jeszcze widziałeś i trzeba cię wzbogacić o nowe doświadczenia" - pomyślałam i tylko dlatego skończyłam te buty.
Dość jednak pisania. Zapraszam do oglądania.






I co sądzicie? Mogą być? Wyglądają obciachowo?

niedziela, 16 października 2016

Sowia zakładka i ponownie gekobook

Jest w sieci mnóstwo zakładek do książki w formie sowy. Ja chciałam nawiązać do tych, które wcześniej pokazywałam. (klik), (klik) i (klik) Siadłam więc sobie cichutko w kąciku i spod szydełka wyszła taka szara sówka. 



Będzie mieć chrześnica radość. 
Przy okazji poeksperymentowałam z gekonową zakładką. Cały tułów zrobiłam jej na drutach - ściegiem ryżowym.



Nie wygląda tak efektownie, jak szydełkowana, ale za to nie ma tendencji do wywijania się i falowania. Już mi ją córcia porwała na prezent dla swojej ulubionej koleżanki.
Prawie na ukończeniu jest jeszcze jedna. Wszak zbliżają się czyjeś urodziny...
Wszystkie zakładki robię z resztek włóczki, na które do tej pory nie miałam pomysłu. Teraz są, jak znalazł. 
A tutaj cała makabryczna gromadka:

środa, 12 października 2016

Miś prawie jak Care Bear

Ponoć ">>prawie<< czyni wielką różnicę", ale chyba nie w tym przypadku.
Po zakupieniu białego filcu miś otrzymał białka oczek i wnętrze uszek. Teraz wygląda tak:






Robiłam go szydełkiem nr 2,25 mm podwójną nitką włóczki Kartopu Nubuk (22%akryl, 78% poliamid - 550m/100g. kolor nr TN403). Miś jest fajny, mięciutki, "przytulaśny", ale mnie się marzy zrobienie takiego ogromniastego przytulaka. 
Chyba spróbuję z włóczką Dolhin Baby...
Gdyby ktoś chciał zrobić takiego samego, to można skorzystać z filmów na YT. Pierwszy z nich jest tutaj:
 Uszy zrobiłam po swojemu, bo te z filmu mi się nie podobały.

niedziela, 2 października 2016

Miś, którego jeszcze nie ma...

Dziś miałam chwalić się Troskliwym Misiem, ale wczoraj wieczorem okazało się, że NIE MAM W DOMU BIAŁEGO FILCU!!! To straszne. Nie skończę misia, dopóki nie kupię kawałka białego filcu. Na razie jest ślepy i głuchy:


Dobrze chociaż, że się już uśmiecha.
Pokażę więc najbardziej makabryczną zakładkę, jaką wykonałam do tej pory. Oto Pan Królik:

Dostąpił zaszczytu pozowania z książką, którą właśnie dostałam na urodziny od córki.
Na koniec dzisiejszego wpisu serdecznie dziękuję Bożence Wdaniec za przysłane inspiracje do wykonania sowiej zakładki.
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i pozostawione komentarze.  Teraz idę robić sowę.



niedziela, 25 września 2016

Book Gecko i Mouse Bookmark

 Po prostu mnie urzekły, chociaż dla niektórych wyglądają makabrycznie. I w zasadzie ci niektórzy mają rację. Mnie jednak  przede wszystkim bawią, więc rzuciłam inne robótki i bawię się tymi zakładkami.

 
Powstaną następne, bo chętnych nie brakuje: "Zrób mi taką... Mi też... Dla mnie też..." 
Kurczaki, co to? Święta? Mikołajki? ;) Wszystkim jednak obiecuję: "Zrobię, zrobię..."
A jedna nawet osoba zażyczyła sobie: "Ja też chcę taką, tylko niech to będzie sowa". Sowę to już muszę wymyślić sama. 
I jeszcze kilka fotek ze wspólnej sesji zdjęciowej: