Zakoralikowałam się na całego. Powstała nowa prościutka bransoletka. Dostała ją młodsza córka i niech się cieszy, bo więcej już takiej nie zrobię. Prościzna jest to prawdziwa, ale koraliki nie układają się tak, jak JA tego chcę. Każdy idzie w swoja stronę. A u mnie ma być porządek i wojskowy dryl. Koraliki mają siedzieć w wyznaczonych miejscach. Nie chcą? To proszę bardzo - więcej już takiej plecionki nie zrobię i już!
Teraz chodzi mi po głowie większy projekt - torebka z koralików. Zapięcie jest i nawet zaczęłam wyszywać, ale kanwa jest za gęsta i nieładnie wychodzą rzędy. Jak wezmę większą kanwę, to robią się za duże odstępy między koralikami w rzędzie. Czyli wyszywanie odpada. Szkoda :(
Zostają więc dwie opcje - szydełko lub druty. Na szydełku zrobiłam już małą próbkę, ale nie za bardzo podoba mi się "koralikowanie" w rzędach. Jakieś takie mi to wychodzi nie teges. Można by szydełkować w okrążeniach, ale nie wyjdzie mi taka torebka, jak mi się marzy, czyli z takim zapięciem:
Fot. ze strony sklepu Stoklasa
Ehh, główkuję już ze dwa tygodnie, ale nie bardzo wiem, jak ugryźć problem. Wujek Google, owszem, pokazuje piękne torebki z koralików (co prawda nie za dużo, ale jednak), tylko nie pokazuje, jak je zrobić.
Jak już wymyślę sposób, to sama zrobię kursik foto na zrobienie torebki.