O mnie

Moje zdjęcie
Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

Obserwatorzy

niedziela, 12 stycznia 2014

Wzory żakardowe

Zachęcona przygotowanym przez intensywnie kreatywną nowym kursem wrabiania wzorów żakardowych postanowiłam dołączyć do grupy wspólnie dziergających, tym bardziej, że już od dawna posiadam specjalny naparstek do żakardów.

Dzisiaj pomiędzy odwiedzinami różnych gości udało mi się zrobić taką próbkę ( na zdjęciu wygląda dużo ładniej, niż w rzeczywistości):
Prawa strona

Lewa strona
Zaraz to wyślę do oceny, ale cały czas mam wątpliwości: warto się w to bawić, czy pozostać przy wyszywaniu dzianin? Faktem jest, że praktycznie od dziecka unikam robótek z wzorami żakardowymi, bo wrabianie ich zawsze sprawiało mi ogromną trudność i nigdy tego nie lubiłam.
Może jednak nie będę się jeszcze zrażać i poćwiczę dalej.

piątek, 10 stycznia 2014

Mój robótkowy kącik

Dzisiaj znalazłam u Pimposhki akcję chwalenia się swoim miejscem do dziergania. Mój kącik nie może nazywać się jedynie miejscem "do dziergania", bo ja tu jeszcze wyszywam. Jest więc to mój kącik robótkowy. Książki czytam w łóżku, decoupaguję w jadalni, ale dzierganie na drutach, szydełkowanie i przede wszystkim haft to zdecydowanie tutaj:


Jest okno od południa i lampa ze szkłem powiększającym (bo ja już jestem pani w wieku, kiedy wzrok nie ten). I jest tylko jedno ale.... Moja rodzinka zżyma się na mnie, że w pokoju dziennym trzymam ten swój cały bałaganik, co im psuje odczucia estetyczne. Mam więc pewien plan, ale na razie nic o tym nie napiszę...
 

środa, 8 stycznia 2014

Mój skarpetkowy świat

Pierwsze skarpetki robiłam wspólnie z siostrą. Było to ponad 30 lat temu (ehhh, stare dobre czasy). Jedna skarpetka wyszła nam ładna i kształtna, a druga wyglądała, jak nadmuchany balonik. Nie sprułyśmy jej, o nie! Pomysłowa siostra wymyśliła, by podarować je naszej Cioci, której puchła jedna noga. Biedna Ciocia pomyślała, że te skarpetki to tak specjalnie są zrobione i była za nie wdzięczna przez wiele lat, aż do swojej śmierci. Następne skarpetki już wychodziły nam ładne - gładkie i z ażurkami, aż zapomniałam o tym, że umiem dziergać takie małe "cosie". Przypomniała mi o tym jedna z książek Debbie Macomber "Skrawki życia". Autorka podała w niej przepis na skarpetki robione na dwóch drutach z żyłką i mnie to zaciekawiło. 

W efekcie powstały takie skarpetki:


Potem rzutem na taśmę dorobiłam jeszcze żółtą parę.  
A następnie zaczęłam kombinować: skarpety bez konieczności wyrabiania pięty:
Pięta rzędami skróconymi w&t:

Skarpetki robione od palców z piętą rzędami skróconymi w&t:






 Dziergane od palców dwie równocześnie metodą magic loop:
W tych ostatnich zastosowałam bardzo prostą metodę rzędów skróconych, którą znalazłam na youtube.
I wreszcie umiem już zamykać ściągacz tak, żeby był elastyczny, ale nie robi się na nim taka rozciągnięta falbanka. Tutaj również pomocny był youtube. W ten sposób zamykam też ściągacz w swetrach robionych od góry. Polecam metodę, naprawdę jest świetna!

wtorek, 7 stycznia 2014

Zostaliśmy sami

Pamiętam, że kiedy miało się urodzić pierwsze dziecko, to byłam trochę przestraszona. Jak to będzie? Zawsze już będzie nas troje, potem miało zawsze być nas czworo... I tu nagle okazuje się, że zostaliśmy sami z mężem. Starsza dzisiaj pojechała na uczelnię - wróci po egzaminach. Młodszą wczoraj odwieźliśmy na miesiąc do sanatorium. Jak ja wytrzymam przez miesiąc bez niej? I to ja miałam łzy w oczach, a one mnie pocieszały, że szybko zleci, że spokój w domu i dużo czasu na robótkowanie, ble, ble ble... A ja nie chcę spokoju! Ja chcę mieć swoich blisko przy mnie. Dobrze, że sunia nigdzie się nie wybiera. Będziemy dużo spacerować. I pewnie skończę ten sweterek dla córki - zostało tylko pół rękawów i wykończenie przy dekolcie. Wróci z uczelni, to będzie miała nowy sweterek. Już jest z niego zadowolona, bo mierzyłam na niej co chwilkę.
A potem zabieram się za cavisia. Muszę szybko skończyć swoje UFO-ki, bo młodzi zapowiedzieli, że jak wszystkim, to bez wyjątku i im też należy się wyszyta pamiątka w dniu ślubu. Nie chcą czekać miesiącami, aż wyszyję portret ślubny. Dlatego wymyśliłam, że zrobię im oryginalną ramkę na zdjęcie ślubne. Będzie mniej więcej taka:
Na pewno napisy zmienię na polskie (bo nie jestem gęsią - swój język mam i jestem z niego dumna!). Potem od razu wklei się zdjęcie ślubne i voilà!
A portret i tak wyszyję, tylko, że zawiśnie na MOJEJ ścianie :P

Aha, zaczęłam stosowanie diety! Postanowiłam, że spróbuję 1000 kalorii. Waga już pracuje i myślę, że dam radę. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że cały czas myślę o jedzeniu! Jaka potrawa, że godziny te same, że dużo wody (z tym mam zawsze problem) i co będzie następne. Może się jakoś odnajdę... A teraz czas na marchewkę.


czwartek, 2 stycznia 2014

Szydełkowy Mikołajek

Na szydełku też coś tam potrafię wydziergać, chociaż nie jest to technika, w której dobrze się poruszam. Przed świętami nie mogłam jeszcze pokazać, bo Mikołajek był przeznaczony na prezent, ale teraz już nie zepsuję niespodzianki:
 Nowa maskotka dołączyła więc do grona innych wyszydełkowanych przeze mnie:




Magia backstitch-y

Wiele hafciarek skarży się, że nie lubią wyszywać konturów. Tylko, że bez nich obrazek często nie ma odpowiedniego wyglądu. Można to porównać na moim drobiazgu, który wyszyłam dla Teresy.
z konturami

bez konturów
 A tak się prezentuje gotowy obrazek.
Szkoda, że czasu tak miałam mało, bo efekt byłby dużo ciekawszy, gdybym oprawiła u ramiarza i dodała passe-partout.


 

wtorek, 31 grudnia 2013

ENYA ma urodziny :)

Nasza suczka urodziła się w Sylwestra. Taką datę łatwo zapamiętać. Młodsza córka, która lubi celebrować wszelkie święta i rocznice, urządza dla niej przyjęcia urodzinowe. Dzisiaj były zaproszone Hania i Sabinka.



Może, szczęśliwie, ze względu na datę urodzin ENYA zupełnie nie boi się noworocznych fajerwerków. Znowu wyjdzie z nami na taras i będzie krzywić łepetynką, przyglądając się kolorowym, hałaśliwym atrakcjom sylwestrowej nocy.
A od jutra, no, może od pojutrza - dieta. Moja i mojej suczki, bo już czas zabrać się poważnie za siebie. Obie mamy za dużo na boczkach. ENYA pewnie szybko schudnie, a ja pomęczę się dłużej.
A swetra dla Basi przybywa. 
Dobra, lecę do przygotowań, bo dzisiaj urządzamy Sylwestra w domu. Przychodzą przyszli teściowie Basi, a znamy się dobrze od wielu lat, więc wieczór będzie wyjątkowy - mam nadzieję ;)

niedziela, 22 grudnia 2013

Spokojnie czekając na święta

Może trochę późno, ale moje córki wymyśliły, że jednak zrobią pierniczki na święta. Miały więc zabawę na cały dzień, a ile było śmiechu i zabawy! Oto część ich pracy:





Hafciki - prezenty, drobiazgi i wymianki wszelakie





 prezenty, drobiazgi i wymianki wszelakie





<