O mnie

Moje zdjęcie
Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

Obserwatorzy

niedziela, 31 stycznia 2016

O tym, jak Lusi wyrosły włosy

W tym poście wytłumaczyłam, dlaczego powstała Lusia. Beva zainteresowała się, w jaki sposób zrobiłam włosy tej piękności. Muszę przyznać, że z nimi (oprócz małej ilości cielistej włóczki) miałam największy kłopot.
Kilka lat temu jedna z dziewcząt, które "nauczałam" w ramach kółka rękodzielniczego, przyniosła włóczkę, która od razu rzuciła mi się w oczy, jako odpowiednia na zrobienie "organizmu" lalki. Owa włóczka była zbyt cienka na nasze potrzeby. Zaproponowałam więc dziewczynie zamianę - ja biorę jej włóczkę, a w zamian daję inną. Pannie było wszystko jedno, w związku z czym zostałam właścicielką cieniutkiej włóczki w kolorze bladoróżowym. Kiedy postanowiłam zrobić Lusię wzięłam dwie nitki tej włóczki.Po zrobieniu głowy już wiedziałam, że mam tej włóczki za mało. Dlatego szydełkowa dziewczynka na stałe "ubrana" jest w białe body i białe skarpety.
Mam też (chyba nieciekawy, a na pewno kosztowny) zwyczaj zaopatrywania się w różne artykuły, które kiedyś mogą się przydać. Od pewnego czasu próbuję wyleczyć się z tego nałogu z różnym skutkiem. W ramach tego zwyczaju nabyłam paczkę takich oto sztucznych włosów:
Zdjęcie ze strony Kreatywny Świat
Zakupu dokonałam z pomocą Wujka Interneta i naiwnie wyobrażałam sobie, że to jakoś jest poukładane. Jak zobaczyłam zwykły kłąb sztucznych kłaczków bez początku i bez końca, to trochę byłam zawiedziona. Odłożyłam go gdzieś na dno szuflady, a potem prawie o nim zapomniałam. Kiedy Lusia była gotowa, ale jeszcze łysa, przypomniałam sobie o tych włosach. Wzięłam nożyczki i pocięłam na trochę dłuższe i trochę krótsze odcinki, tak na oko 12-15-to centymetrowe. 
Następnie każdy loczek przyczepiłam mniej więcej tak, jak na tym filmie (od około 3-ciej minuty):
 autorka:Allison Hoffman
Zaczynałam mocowanie od góry głowy i posuwałam się okrążeniami w dół - oczko po oczku, a nie od dołu głowy, jak na filmie. Okazało się, że dobrze zrobiłam, bo tych włosów brakłoby, gdybym trzymała się zaleceń autorki tutka. W sumie robota głupiego i trochę żmudna, ale efekt wart poświęcenia.
Mam nadzieję i bardzo proszę, by Beva (lub ktokolwiek inny) po skorzystaniu z tego objaśnienia dała w komentarzu do tego posta namiar na zdjęcie jej lalki.

6 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuję za wyjaśnienia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy - teraz tylko brać się do roboty ;)

      Usuń
  2. Ja się leczę z kupowania na zaś i w tym roku jeszcze nic nie przybyło w szafie:) Za to ubyło ponad kilo wełny i to już trochę widać :)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja laleczka już jest gotowa: http://beva-handmade.blogspot.com/2016/05/laleczka.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam, podziwiałam i bardzo mi się spodobało to małe cudo. (h)

      Usuń

Dziękuję, że mnie odwiedzasz. Zapraszam częściej.
Zostaw komentarz, bo każdy dodaje mi skrzydeł!
I chociaż możesz pozostać anonimem, to zdradź chociaż swoje imię, bym wiedziała, jak się do Ciebie zwracać.

U nas jest teraz taka pogoda: