O mnie

Moje zdjęcie
Moją największą pasją jest kynologia. W wolnych chwilach zajmuję się haftem, dzierganiem na drutach i szydełku oraz czytam książki. Moim nowym hobby od niedawna jest decoupage, a także tworzenie biżuterii z koralików. Ten blog kieruję do wszystkich, których zaciekawią moje prace, a także tych, którzy chcieliby cieszyć oko zdjęciami moich zwierzęcych przyjaciół.

Obserwatorzy

środa, 29 października 2014

Moje pierwsze trampki

A właściwie, to PÓŁTRAMPKI. I nie pierwsze, jakie miałam, tylko pierwsze, jakie zrobiłam. Na szydełku, rzecz oczywista. Od dawna przymierzałam się do tego przedsięwzięcia. Chciałam zrobić prezent - komplet do wydzierganej w zeszłym roku piłki nożnej:
A co najbardziej pasuje ??? Obuwie sportowe. No właśnie.
Zaczęłam od kupienia na Allegro kuponu filcu grubego na 4mm. Zrobiłam sobie wykrój podeszwy, narysowałam na owym filcu
 i wycięłam
Potem narysowałam kropeczki i zaczęły się schody. 
 
Nie miałam szydła, którym mogłabym zrobić dziurki. W mojej wsi można kupić wszystko, by wybudować sobie dom, pomalować go z zewnątrz i wewnątrz, albo sobie wytapetować, ogrodzić, umeblować go, położyć na podłodze dywan, zagospodarować ogródek... i mogłabym tak wymieniać długo jeszcze, co można. Jednak nie można kupić głupiego szydła (nota bene już go mam. Skąd? Oczywiście kupiłam na Allegro ;) Kombinowałam więc z cienkim śrubokrętem i co tam jeszcze miał pan woźny w mojej szkole. 

Udało się i podeszwy dorobiły się dziurek.

Teraz już było z górki. Podeszwy obszydełkowałam mocnym kordonkiem,
zrobiłam "trampkową" podeszwę,












wyszydełkowałam wierzch trampka,

dorobiłam boki i trampki gotowe. 
Zawołałam córkę, żeby zrobić sesję zdjęciową "trawnikową", bo dzisiaj ładna pogoda, a ona mi mówi, że trawa za wysoka. Na co ja: "rób, rób, a potem wybiorę najlepsze zdjęcie". Cyknęła dwie fotki i bziuuuu... bateria się wyczerpała. Dlatego fajne zdjęcie gotowych butków będzie dopiero w następnym poście. A tymczasem można zobaczyć coś takiego:





















Dla czytelników, którzy wytrwali do tego miejsca mam jeszcze w nagrodę filmik instruktażowy (по-русски, ale można dużo zrozumieć bez słów. Autorką tutka jest Светлана СКA. Film na youtube można znaleźć TUTAJ

poniedziałek, 27 października 2014

Wirtualne koleżanki

Wczoraj dostałam wiadomość od koleżanki, że sweterek jest na nią dobry. Coś, co dla mnie było jeszcze kilka, kilkanaście lat temu nie do pomyślenia staje się rzeczywistością. Świat się kurczy. Mamy wirtualne znajomości, które w wielu wypadkach są jednak bardzo realne. Możemy zrobić prezent dla kogoś z drugiego końca świata, będąc z nim cały czas w kontakcie, a jednak nigdy go "na własne oczy" nie oglądać. Fajna sprawa. Pewnie, że są zagrożenia, ale jako osoba rozsądna nie boję się, bo wiem, co mogę w sieci udostępnić, a co jest tylko moje.
Tymczasem koleżanka w sweterku wygląda tak:

A mojej podusi jest już tyle:
Obydwa zdjęcia wykonała właścicielka sweterka.

niedziela, 19 października 2014

Wymianka nr II ukończona

Nie tyle sama wymianka, co sweterek dla koleżanki. Uprzedzałam ją, że mam wolne tempo pracy, ale nie zraziła się i cierpliwie czekała. Już niedługo będzie mogła sprawdzić, czy nie wyszła na tym, jak Zabłocki na mydle. Przyznam, że im bliżej było końca dziergania, tym bardziej miałam duszę na ramieniu i pojawiały się pytania, co ja zrobię, jak "mój" sweter okaże się niewypałem? No, ale nie ma co już gdybać, czas jak najszybciej lecieć na pocztę i zmierzyć się z rzeczywistością. Werdykt zapadnie już niedługo.
Na zdjęciach sweterek prezentuje się tak:




Wykonany został na drutach KP nr 3,5 mm z włóczki ALIZE bella (100% bawełny; 50g/180m). Na rozmiar 48/50 zużyłam niecałe 50 dag.
Ciekawa jestem, jak będzie wyglądać moja poduszka?

piątek, 17 października 2014

Jest wystawa... Będzie wystawa?

W czerwcu napisałam entuzjastycznego posta o tym, jak dostałam w prezencie ikonę. O TUTAJ o tym pisałam.
A wczoraj moja koleżanka otworzyła swoją wystawę ikon w naszej Bibliotece Publicznej. Tych ikon było aż (tylko) 32! Napisałam "tylko", bo jednak jakaś ich część powędrowała już do ludzi. Ja te wszystkie ikony fotografowałam koleżance do jej albumu na Picasie, ale robiłam to pojedynczo. Kiedy zobaczyłam je wszystkie razem, to muszę przyznać, że robią niesamowite wrażenie. Piękne, smutne, pełne zadumy oblicza.
A moja koleżanka potrafi jeszcze z pasją opowiadać o ikonach. Było wspaniale. Muszę, że wstydem przyznać, że chyba byłam jedyną zwiedzającą, od której autorka nie dostała kwiatów. Tak "leciałam" z pracy, żeby zdążyć na otwarcie, że nie zdążyłam już wstąpić do kwiaciarni. Dobrze, że mój mąż (który, jak zwykle mocno był spóźniony) miał kwiaty dla Gosi.
Oto kilka zdjęć z tej wystawy:





A na koniec, ale małą czcionką, napiszę, że w czasie rozmowy z P. Dyrektor Biblioteki, również dostałam propozycję wystawienia moich wyszywanek. Nie wiem, czy mój dorobek jest na tyle bogaty, żeby pchać się z nim na wystawy, ale obiecałam, że zastanowię się nad tym. Mam czas do przyszłego roku ;)

niedziela, 12 października 2014

Szafirowe słoneczka

Miał być naszyjnik i jest. Za to mnie nie było dla świata przez trzy dni i kawałek nocy. Wymagająca córka jest zadowolona, więc ja także. Drugiej córce spodobał się na tyle, że chce dostać "coś takiego" w prezencie na urodziny, które już niedługo. A łatwo nie było. Najpierw zrobiłam coś, co nie nadawało się nawet do sfotografowania, potem skonstruowałam takie coś:

 Ostatecznie naszyjnik otrzymał taką formę:

Inspiracją był ten film na YT:
Od razu widać, że mój naszyjnik jest dużo skromniejszy, ale taki miał być. A jak Wam podoba się moja wersja?
I jeszcze raz moja róża chińska, która tak się rozpędziła, że obdarzyła nas kolejnymi kwiatami.
A to nie koniec, bo są jeszcze dwa pąki... Warto było poczekać.

niedziela, 5 października 2014

Pierwsze śliwki i kolejna kulka

Niedzielny spacer z ENYĄ już za nami. I oczywiście obowiązkowe mycie ubłoconego "podwozia" suczki także. Pogoda dzisiaj dopisała, co jest rzadkością w tym roku. Sądzę, że z powodu małej ilości słonecznych dni, pierwsze moje śliwki - pierwsze tegoroczne i pierwsze w ogóle nie chcą ładnie oddzielać się od pestek, ale i tak się bardzo z nich cieszę.
 Zachęcona efektem obszycia pierwszej kulki, o której pisałam TUTAJ , postanowiłam nauczyć się oplatać kulkę szydełkiem. Oto efekt:
Który sposób jest łatwiejszy? Nie wiem. Ściegiem peyote łatwiej manipulować ilością koralików, które są potrzebne do obszycia kulki. Korzystając z szydełka trzeba z góry wiedzieć, ile koralików będzie potrzebnych i muszą być one wszystkie nanizane na nitkę przed rozpoczęciem robótki. To jest trudność. Jednak efekt końcowy chyba ładniejszy. 
Zanim zdecyduję, która technika będzie moją ulubioną, zrobię jeszcze kilka kulek korzystając z igły i z szydełka.

U nas jest teraz taka pogoda: